Ulubiona postać

Następczyni słynnej FF 7 i niezaprzeczalnie kontrowersyjna część cyklu sagi.

Moderator: Moderatorzy

Ulubiona postać?

Squall
58
40%
Rinoa
22
15%
Zell
18
12%
Irvine
6
4%
Selphie
5
3%
Quistis
10
7%
Seifer
7
5%
Laguna
12
8%
Edea
8
5%
 
Liczba głosów: 146

Awatar użytkownika
Jaco
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1500
Rejestracja: pt 26 lis, 2004 13:56
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Jaco » pt 28 maja, 2010 23:42

kilmindaro_od_tyłu (za późno, żeby zapisać coś tak ciezkiego...) pisze:
Ocaj pisze:A kurteczka mu pasowała ^^
Jak pedałowi worek penisów.
To chyba dobrze? :>
I już nawet nie o samą pedalskość wyglądu chodzi, ale o niedorzeczność tego stroju.
A w czym sie owa niedorzeczność objawia, mości kil'u? Zauważ, że teraz "wszyscy" mają jakies futerko w swoich kurtkach... i tylko ci co-nie-głupsi je odpinają... Czemu ma to słuzyć? To poniżej...
kilmindaro pisze:
yo pisze:Bardziej "whatever co sobie o mnie pomyślą". Wiadomo, jedni go lubią inni nie, ale raczej do emo-buraków to mu daleko...
Może i tak, ale do buraków to mu daleko jak Aeris do śmierci na trzecim dysku.
Czy mi się wydaje, czy znowu zaprzeczasz sobie? _^_ Idź się napij czy coś... Nie rozumiem Cię. W ogóle. You're emo again.
Potrafi tylko gadać 'whatever' i 'whatever' i 'whatever' i 'whatever' i 'whatever' i 'whatever' i 'whatever' i 'whatever',
"I like swords" anyone? Przynajmniej każdy będzie wiedzieć, co to znaczy po zagraniu w ta częsć. Edukacja przede wszystkim, a nie tylko gry...

Swoją droga to mi się to cholernie w nim podobało _^_
gdy dziewczyna chce z nim poromansić to wyskakuje z 'go talk to a wall'.
I tutaj widzisz kil, to ma również związek z ów kurtka. Kobiety lecą na futerko... ponoć. Wyrwał Rinoę? Wyrwał. Z niewielką pomocą jej samej. A że Quistis nie była w jego guście to już inna sprawa... nie każdy lubi blondynki... Biedaczek sam miał problemy, bo mu Rinoa z głowy wyleciec nie mogłą, a Quistis mu jakies głupoty gadała. Zauważ, ze Rinoi nie kazał gadać ze ściana ;]

Awatar użytkownika
andchaos
Cactuar
Cactuar
Posty: 261
Rejestracja: ndz 17 kwie, 2005 14:49
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: andchaos » sob 29 maja, 2010 00:20

kilmindaro pisze:Jak pedałowi worek penisów. I już nawet nie o samą pedalskość wyglądu chodzi, ale o niedorzeczność tego stroju. Po tysiąckroć lepiej w mundurze wyglądał.
no coś ty, kwestia gustu, ja bym osobiście nie włożył takiej kurtki bo mi się nie podoba i tyle, ale mimo wszytko na pedałka mi nie wyglądał, nie wiem po co przypisywać orientację seksualną do jego ubioru, jak go nie lubicie za jego sposób bycia to już wasza sprawa, przyznam że jest on niezbyt towarzyski, przypomina tu troszkę mnie :)
Canaris pisze:Squalla nie lubie bo to emo-burak z gatunku "Ach nikt nie zakuma jak ja cierpie "
no coś ty, jeśli Squala nie interesują kontakty między ludzkie to już jego sprawa, dla mnie jest on raczej człowiekiem typu: "Ja nie wchodzę nikomu w drogę, i nikomu nie radze wejść w drogę mi", a jego postawy zdecydowanie nie określiłbym jako emo-burak, raczej jako hardy i czasem zgorzkniały, a jego teksty szły głównie z mojego punktu widzenia, jak chciał mieć spokój a ktoś mu zagadał.
kilmindaro pisze:gdy dziewczyna chce z nim poromansić to wyskakuje z 'go talk to a wall'.
I co z tego? to że któraś była zainteresowana rozmową nie znaczy że on musi zaraz być, raczej kierował się ambicją zostania Seed i nie kalkulował dla siebie czyjeś przyjaźni

A przy okazji, ja głosowałem na Zella, jest żywy, jest zabawny, zawsze w oku niego coś się dzieje, i ma naprawdę fajny Limit Break :)

Bulimiarexia
Kupo!
Kupo!
Posty: 6
Rejestracja: wt 15 cze, 2010 22:47
Lokalizacja: kg./sct.

Post autor: Bulimiarexia » ndz 20 cze, 2010 22:00

Zdecydowanie Selphie ;>. Oryginalna na swój własny sposób, w kązdej części jest, a przynajmniej powinna być taka postać. Selphie spełnia wymagania tejże postaci, miło ją odbieram, co jest chyba jej największym plusem, ah - zapomniałbym o urzekającym "Tee-Hee"!! <3
I bał się śmierci bardziej niż ktokolwiek inny. &#9829;

Awatar użytkownika
naitmer
Kupo!
Kupo!
Posty: 12
Rejestracja: pn 12 lip, 2010 13:43
Lokalizacja: zanerkand

Post autor: naitmer » śr 14 lip, 2010 10:13

Mi przypasował Squall Leonhart , bo jest zamknięty w sobie i nie przejmuje się innymi , nieźle wygląda i ma dobre teksty niczego więcej nie trzeba (no może prócz odwagi aurona z FFX ) . I jak na głównego bohatera w ogóle nie przypomina tego dziwaka tidusa :570:

Dusza Spc
Kupo!
Kupo!
Posty: 13
Rejestracja: czw 20 sty, 2011 18:45

Post autor: Dusza Spc » czw 20 sty, 2011 19:07

Ja sie wachałem pomiędzy Squallem a Rinoą, Rinoa lekko dziecinna, ale miała swój urok, znowu Squall poważny, lekko przypominał mnie charakterem, lecz miał wadę, był samotnikiem. Wkońcu wybrałem Rinoe.

Awatar użytkownika
maya-the-cat
Kupo!
Kupo!
Posty: 9
Rejestracja: pt 14 sty, 2011 16:53
Lokalizacja: Narshe <3
Kontakt:

Post autor: maya-the-cat » pt 21 sty, 2011 00:23

Hm, tak. Znowu będzie widać, że postacie lubię za wady i że to pierwsze, o czym myślę, kiedy konstruuję własne.

Oddałam głos na Quistis, bo mimo, że smarkula z niej, to się z nią identyfikuję (w przeszłości bardzo, teraz nadal trochę) i przy okazji zaraz się wyda, jak zarabiam na życie. Wszyscy ją postrzegali przez pryzmat zawodu nauczycielki, cały czas próbowała się zachowywać poważniej niż rówieśnicy i często próbowała aż za bardzo... poza tym była straszną sierotą w sprawach damsko - męskich i zniechęcała facetów swoim gadaniem głupot. Skąd ja to znam... ^^" (Tyle że jestem starsza niż ona i większość takich problemów mam za sobą... ale to samo mogę powiedzieć o prawie wszystkich postaciach z FFVIII : P )

Inne postacie właściwie też lubię.

Na Squallu dawno temu miałam wielką ochotę się powyżywać za jego smutasowatość. Teraz bardzo polubiłam tego pokręconego buca. Wydaje się twardym, dzielnym służbistą - a przynajmniej na takiego się robi, bo w sprawach stosunków międzyludzkich jest strasznym tchórzem. To dobrze, że jest, gdyby był idealny, byłabym zmuszona powieszać na nim parę psów. I tak, jego kurteczka jest gejowata, a i tak jest przystojny. x3

Rinoa - jak już ktoś tu powiedział, jak na dziewczynę głównego bohatera zdecydowanie daje radę. (Może dlatego, że Ellone zastąpiła ją w roli eterycznej i idealnej istoty z Mocami. :roll: ) Ku mojemu zaskoczeniu nie ujrzałam przesadnie idealnej ciapy, tylko dziewczynę rozpieszczoną, mającą wprawdzie kiepskie stosunki z bogatym tatusiem,

Kod: Zaznacz cały

&#40;założyła ruch oporu po to, żeby się na nim zemścić. XD Idealnie dziecinne postępowanie.&#41;
ale i tak przyzwyczajoną do dostawania tego, czego chce. Może i była trochę ciapowata, ale to efekt bycia właśnie bogatą panienką, nie jakiejś metafizycznej niewinności i idealności. Mimo tych bardzo realistycznych wad ma złote serce, tak dla odmiany od dwójki poprzedników świetnie sobie radzi w stosunkach międzyludzkich i w dodatku jest miłośniczką zwierzaków.

Zell to znowu postać, jaką mamy w połowie Finali. ADHD zaawansowane. Pewnie by mnie wkurzał jako znajomy, ale lubię jako postać; właśnie dlatego, że jest realistycznym nastolatkiem, lubi proste przyjemności (deskorolka i fast foody :roll: ), na pozór nieskalany głębszym myśleniem, później coś tam się rusza. Łatwo daje się sprowokować, co jest fajnym odpoczynkiem od nieporuszonego Squalla (i vice versa).

Selphie jest o tyle częstszym widokiem niż Zell, że występuje w każdym Finalu, a nie w połowie; tylko fryzy i imiona sobie zmienia na jakieś Rikku czy inne Yuffie. Plotka głosi, że gdy była młodsza, zagrała Relm. Ja jednak takie postacie wyszczekanych lolitek traktuję z sentymentem - ot, wiem, że jestem w do... w Finalu. W Selphie podoba mi się to, że nie poddała się i była silna, pomimo że

Kod: Zaznacz cały

jej dom został zniszczony.
Irvine mnie trochę denerwował i miałam nieodparte wrażenie,

Kod: Zaznacz cały

że Selphie szybko mu się znudzi - ale może jednak się przeliczyłam... To dzięki temu, że go konsekwentnie zlewała. 
:roll: To taki Johnny Bravo - bardzo, ale to bardzo się stara być Casanovą, ale mu średnio wychodzi. Może dlatego, że łatwo go przejrzeć na wylot... W sumie taki comic relief.

Edea - a tę panią lubimy.

Kod: Zaznacz cały

Metamorfoza z typowej Matki Polki w prawie-główną złą i z powrotem mnie rozbroiła. Zawsze wiedziałam, żeby nie zadzierać z paniami przedszkolankami... aczkolwiek postać dość łagodna i urocza, wyłaniająca się spoza Mroku przez duże Em, była zaskoczeniem. 
Wprawdzie miała na głowie coś dziwnego, ale nie była sobą, gdy to wybierała. :lol:

Laguna - ja nie wiem, ja chyba mam słabość do pozornych męskich ciap, robiących z siebie kretyna na każdym kroku (patrz: Zidane). Tylko się czekało, aż ten człowiek zaplącze się we własne nogi i upadnie w malownicze bajorko gnojówki, a jednak jakimś cudem świetnie sobie radził. Chyba po prostu kiedy było trzeba, umiał zachować pozory , że nad wszystkim panuje. Wprawdzie jego historia cokolwiek trąci Ameryką (od zera do bohatera anyone?), ale jakoś ciepło zareagowałam na totalnego głupka, który powoli okazuje się nie być taki głupi.
Tylko jedna rzecz doprowadza mnie do furii w tej postaci (dlatego nie ma głosu na niego), bo jest to rzecz, której nienawidzę w ludziach, niezależnie od tego, jakie mogli mieć motywy:

Kod: Zaznacz cały

zostawił swoje dziecko.
Z postaci epizodycznych urzekł mnie Kiros (kocie ruchy, dobry kumpel, odnalazł Lagunę nawet na największym zadupiu) i Fujin (była tak bardzo bez wyrazu, że aż potrafiła wyrazić więcej niż tysiąc słów; temperowała Raijina i, do pewnego stopnia, Seifera; poza tym mówiła jak Śmierć ze Świata Dysku).

Edit: Dlaczego zapomniałam o Seiferze? :roll: Ten to mnie wkurzał przy pierwszym przejściu. Napuszone ego, sadysta z ukrytymi kompleksami, prawdopodobnie w szkole bił słabsze dzieciaki i wymuszał od nich pieniądze na śniadanie, mało brakowało, by się okazało, że dręczył koty w dzieciństwie (ooo, wtedy bym sobie z nim porozmawiała :twisted: ). Teraz jestem w stanie spojrzeć na niego chłodniej. Prawdopodobnie nie był taki zły, jak go oceniałam za pierwszym razem. Miał swój własny etos - pokręcony, bo pokręcony, ale zawsze; swoją sprawę uważał za słuszną... a puszenie się i podbudowywanie własnego ego - cóż, przywara wieku.

Dusza Spc
Kupo!
Kupo!
Posty: 13
Rejestracja: czw 20 sty, 2011 18:45

Post autor: Dusza Spc » pt 21 sty, 2011 08:49

@UP
Hmm Irvine, na początku i mnie denerwował, ale później, jak się zaprzyjaźnił trochę ze Squallem, był całkiem spoko, taki kumpel do pogadania we wszystkich sferach.
Co do Laguny to był ciapą i to wielką, tym bardziej jeśli chodzi o dziewczyny
Zell tak może i miał ADHD ale gdy nie miał napadu furii to był spoko osóbką
Rinoa nic dodać nic ująć, była dziecinna, ale miało to swój urok
Do Squalla nic dodać nie potrafię
A Quistis? Hmm... Chciała by ją uważano za starszą no i tak było, chociaż była rok starsza, no ale gdyby się do tego przyznała, pewnie uczniowie zaczeli by ją olewać, Squall jako służbista traktował ją jako nauczyciela, dopiero później uznał ją za dobrą koleżankę.

Awatar użytkownika
shizonek
Kupo!
Kupo!
Posty: 2
Rejestracja: ndz 06 lut, 2011 22:25
Lokalizacja: B-Garden

Post autor: shizonek » pn 07 lut, 2011 00:11

Moim faworytem jest bezapelacyjnie Squall. Po prostu lubię ten typ postaci. Co mi się podoba w Leonharcie.. krótko powiem: jego refleksyjna, introwertyczna natura i jednocześnie brak wahania w działaniu. A dokładniej to będzie tak..

Poczucie obowiązku. Nawet, gdy nie czuje się na siłach, nie okazuje tego publicznie, robi po prostu, co do niego należy. Bez narzekania, zbędnego gadania i wątpliwości. Czasem nawet wbrew sobie. Wie, że inni oczekują od niego dowództwa, i choć niezbyt mu się to podoba, bierze na siebie ten ciężar bez słowa. Ma silny charakter, nie jest jakimś rozmamłanym nieudacznikiem, umie wziąć się w garść i działać, a to mi się podoba.
Cechy osobowości. Fajne jest w Squallu to właśnie, że jest nietowarzyskim introwertykiem (hej, jakiż to przewrotny pomysł na głównego bohatera gry! genialne :) ). Nie jest miłym-zawsze-fajnym i chcącym się koniecznie przypodobać graczowi, kolesiem, jakiego zapewne (nie wiem, ja za takimi typami w FF nie przepadam) każdy miałby polubić od pierwszej chwili. Nie zależy mu na tym, tylko na świętym spokoju. No ale jeśli będzie trzeba ratować świat, to zrobi się, i to bardzo kompetentnie. :twisted:
Używanie szarych komórek. Niejako rekompensatą za małomówność Squalla jest możliwość 'czytania mu w myślach'. To o wiele lepszy sposób na poznanie postaci niż gadane dialogi! Squall często woli sobie posiedzieć i podumać, co już samo w sobie jest cenne, jako iż umiejętności myślenia i refleksji pozbawieni są nader często inni bohaterowie FF (którzy najpierw mówią/działają, a potem myślą, albo.. bez tego drugiego elementu). :twisted: W końcu najbardziej dojrzała myśl w FF8 jest autorstwa Squalla: Nie ma 'dobrych' ani 'złych'. Każdy ma po prostu swoje racje i punkt widzenia.

Owszem, w miarę upływu akcji Mr Whatever nieco się zmienia (czy na lepsze, każdy wie najlepiej), ale z grubsza, "to, co najlepsze", Squallowy 'rdzeń' pozostaje. :twisted:

A tak poza tym to po prostu zwyczajnie, porządny gość. Oschły, milczący, trochę szorstki, ale można na nim, jego odwadze i determinacji polegać w 100%.
P.S. A limit Lionheart wymiata. :D

-----

Ciekawą postacią jest też Seifer. Nie to, że jakoś go lubię, ale niewątpliwie jest interesującym bohaterem. W sumie szkoda, że jest drugoplanowy; doceniłam go po latach, grając ostatnio ponownie.
Arogancki, narcystyczny, złośliwy, ambitny, niepokorny, a nawet bezwzględny.. imponujący zestaw cech, aby wkurzać połowę otoczenia (prawda, Zell?). :D Do tego - w przeciwieństwie do Squalla - wyznający raczej odmienne spojrzenie na świat. Zamiast trzeźwego i chłodnego cynizmu Squalla, mamy płomienne ideały ("Moje romantyczne marzenie!") i nieco naiwne podejście do rzeczywistości ("Oto opowieść o złym najemniku i rycerzu czarownicy"). Naiwne nie naiwne, ale Seifer wkłada w ich realizację całe serce. Znowu inaczej niż jego rywal, który kieruje się raczej poczuciem obowiązku, a nie porywami emocji.
Tak czy inaczej, naprawdę dobrze napisana postać.
..whatever

Awatar użytkownika
squall_black
Kupo!
Kupo!
Posty: 155
Rejestracja: wt 25 lis, 2008 21:02
Lokalizacja: stamtąd

Post autor: squall_black » czw 31 mar, 2011 18:44

Kolejny raz wróciłem do FF VIII. Swoją drogą nie wiem który to już raz sięgam po tą odsłonę serii, chyba najbardziej mi przypadła do gustu (biorąc pod uwagę, że na pozostałych grach kurz się zbiera to chyba dobrze świadczy o grze). Przegiercowanie ponowne skłoniło mnie do drobnych zmian w postrzeganiu bohaterów. Oczywiście nadal moją ulubioną postacią jest Squall i tutaj zdania nie zmienię, ale inne postacie...no powiedzmy, że przemeblowało mi łeb :)

I tak Sefirek: początkowo denerwował mnie strasznie. Ot taka natrętna mucha, co ciągle podskakuje, a może narobić tyle, co komar słoniowi, czyli tylko w trąbkę połaskotać. I z takim podejściem zacząłem grać i..."omg wtf who is he?" mniej więcej :P Albo wcześniej po prostu mi się nie chciało, albo nie potrafiłem dostrzec jego zalet (i wad również). Ameryki nie odkryłem co prawda, ale obecnie Seifer wydaje mi się bardziej "ludzki". Tej jego "romantic dream" zaczyna nabierać dla mnie sensu. Każdy ma jakieś marzenia, a że on ma akurat takie to już jego sprawa. Ciekawa jest też jego natura niepoprawnego romantyka. Dość porywczy, choć nie okazuje tego tak, jak "chicken-wuss". Bez wahania robi wszystko to, czego oczekuje od niego Ultimecia. Szkoda, bo jako "homo self-sapiens" dużo mógłby zyskać, a tak to tylko "Edea's will/Ultimecia's will". Szczęśliwie dla niego nadrabia sposobem bycia. Arogancki, pewny siebie a przy tym śmiertelnie zakochany (że głupio to już inna bajka). Ogólnie duży plus dla niego w porównaniu wcześniej-teraz.

Fujin: brak mi tylko takich chmurkuf z przemyśleniami jak w przypadku Squalla, bo naprawdę chciałbym wiedzieć co się w jej łebku kłębiło. Ogólnie postać bardzo ciekawa i dużo zyskuje jeśli spróbuje się pominąć to, co wrzeszczy/świszczy/kracze, a skupi się na tym, co robi. Przedstawia się jako oddana przyjaciółka, silnie przywiązana do Seifera, ale z poczuciem obowiązku. Spełnia rolę sumienia, którego Seifer nie miał i mózgu, którego brakowało Raijinowi. No i urzekające jest to, że Fujin i Raijin na koniec jednak zostawiają Seifera na pastwę Squalla, aby ratować jego "prawdziwe ja".

Raijin: tutaj praktycznie same minusy. Hałaśliwy, nieodpowiedzialny, nieokrzesany i leniwy. Jedynymi jego plusami jest to, że jest oddany przyjaciołom i jest geltlemanem (bo kobiet nie bije) :grin:

Laguna: no brak mi słów dla niego. Niby dorosły facet, a zachowuje się jakby świeżo z podstawówki wyszedł. Emocjonalnie dziecko, chociaż później nawet zaczyna ogłady nabierać. Filozoficznie też leży. Niby chce wszystkim pomóc, ale dociera do niego tylko "blah blah blah". Dodatkowo dzieciorób straszny z niego, jeśli założyć, że teoria o tym, że

Kod: Zaznacz cały

Rinoa to jego cóka
jest prawdziwa. Dodatkowo to, jak postąpił z Raine to już przechodzi ludzkie pojęcie. Normalnie dzieciuch no :P Ogólnie status hate na wieki wieków.

Kiros: świetnie rozumie mowę oczu, gdyż z jednego spojrzenia Warda potrafi ułożyć kilkuzdaniowe sentencje. Gdzie posiadł taki dar? Nie mam pojęcia, ale też chciałbym tak umieć :D Postać bardzo ciekawa, chociaż mało jej w grze moim zdaniem. Dość zabawny, oddany i mimo wszystko lekko wrednawy (koniec końców podpuścił Lagunę w Deling City). Gdyby nie on, nie byłoby tylu ściemnień ekranu, Laguna by się nie upił i prawdopodobnie dalsza historia nie miałaby racji bytu, bo by nam bohaterka jedna zniknęła :)

Ward: Osiłek z dużą dzidą :shock: ale bardzo przy tym rozgarnięty. Sporo ma przemyśleń, bo nie sądzę, aby Kiros przekazywał wszystko to, co Ward chciałby powiedzieć. Podobnie jak w przypadku Kirosa, mało go :<

Edea: opętana matka-polka kochająca wszystkie dzieci bez pedofilii w podtekście. Tekst "forgive me my children" rozłożył mnie na łopatki, ze śmiechu oczywiście. Chyba lekko przegięła, żeby przepraszać za coś, na co nie miała wpływu. Na koniec okazuje się, że wcale nie musiała wiedźmą zostać, ale wtedy mielibyśmy wiedźmę Selphie lub Quistis...Eh, zapędzam sie :) Postać dobrze zrobiona, choć do gustu mi nie przypadła. Strasznie niemrawa w swoim prawdziwym ja.

Squall: tutaj bez zmian. Best hero ever moim zdaniem. Bucowaty, wredny, aspołeczny, ale przy tym rozważny, kierujący się poczuciem obowiązku, lubiący sobie wszystko przemyśleć i koniec końców przywiązany do ekipy (po Zella w więzieniu wrócił). Nie traci nawet po "uspołecznieniu", a wręcz zyskuje sporo. Staje się bardziej ludzki. Dobrze jest wiedzieć, że ma jakieś ludzkie cechy. Nie jest tylko wyrachowanym najemnikiem, ale też zwyczajnym chłopakiem, który też ma uczucia, choć niechętnie się nimi dzieli. No i laski na niego leciały :D
A kurteczkę miał fajną :>

Rinoa: dziewczę śliczne a i charakterne przy tym. Za pierwszym razem śliniłem się do ekranu, potem już przywykłem do niej, choć nadal uważam, że to chodzący ideał :) Brakuje jej tylko jakiegoś ciekawszego stroju, bo w tym płaszczyku ze skrzydełkami wygląda jakby ubrania zabrała z pomocy dla powodzian :roll: Może troszkę świrnięta, ale słodka jest w tym swoim zwariowaniu. No i dokonała cudu uspołeczniając Squalla, za co uwielbiać ją należy.

Zell: "he's just loud" :D Rozkrzyczany nastolatek ze zbyt wygórowanym zdaniem na swój temat. Jego przemyślenia są płaskie jak smak w reklamie bulionu. Jedyne czego mu potrzeba do szczęścia to hot-dog. Pan mądraliński, który wszystko wie, a raczej wszystko obiło mu się o uszy. Historia o dziadku może i ciekawa, ale realizacja marzeń nędznie mu wychodzi. Na plus u Zella punktuje to, że zawsze można na niego liczyć.

Quistis: na jej temat mógłbym napisać bardzo dużo, ale postaram się ograniczać. Kompetentna, otwarta, uczuciowa, rozsądna, a przy tym stawia dobro innych ponad własne. Kolejny chodzący ideał? Niestety nie. Byłaby ideałem, gdyby nie kompleksy, w które sama się wpędziła zostając instruktorem. Nie wiedziała jak się zachować w stosunku do uczniów. Z jednej strony chciała być ich przyjaciółką, a z drugiej zachować autorytet nauczyciela. Gdyby nie została instruktorką byłoby ok, a tak to ni to kij ni to dzwonek. Zakochana, ale potrafiła usunąć się w cień, dla szczęścia Squalla. Czyn wymagający wiele odwagi i samozaparcia. Gigantyczny plus u mnie zarobiła za Blue Magic, który to limit wymiata konkretnie :)

Selphie: tutaj bez zmian. Nadal sądzę, że to pusta dziewczynka żyjąca w swoim własnym małym świecie. Zakochana w pociągach, troszkę nierozsądna i głupkowata, ale przy tym całkiem słodka :) Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię, ale lubić też jej nie potrafię, więc zostaje tak zawieszona do kolejnego odpalenia gry.

Irvine: początkowo to irytujące połączenie Casanovy z Clintem Eastwoodem, ale przy bliższym poznaniu okazuje się zwyczajnym chłopakiem, choć z nadmiernym pociągiem do panienek. Dobry towarzysz broni z ułożonym systemem wartości, choć stara się udawać "fajnego na siłę" chłoptasia.

Uff...rozpisałem się chyba
A gdyby tak dla odmiany spróbować żyć?

usagitokki
Kupo!
Kupo!
Posty: 2
Rejestracja: śr 25 maja, 2011 20:09

Post autor: usagitokki » śr 25 maja, 2011 20:13

Laguna!

super muzyczka jest jak sie nim gra : D

lekkoduch i smieszny koles.

a z postaci female to selphie - slodka i fajna - poprostu ( no i przypomina mi Yuffie z FF7, ktora byla moja ulubiona postacia : D )
Atsushi! Ikuzo!

Awatar użytkownika
Garland
Kupo!
Kupo!
Posty: 17
Rejestracja: pt 01 maja, 2015 15:42

Post autor: Garland » pt 01 maja, 2015 16:12

Moje trzy ulubione postacie z ósemki:
1.Laguna -ma ciekawą historię i jest ojcem Squalla.
2.Kiros -przypomina mnie trochę z wyglądu (nie jestem jednak czarny ani niestety nie mam długich warkoczy :D )
3.Ward -Jak dla mnie przypomina Steinera z dziewiątki.(Jak bracia ;) )

[ Dodano: Pią 01 Maj, 2015 17:17 ]
usagitokki pisze:Laguna!

super muzyczka jest jak sie nim gra : D )

Man with machine gun wymiata !!!!! :twisted:
Czy przysięgając lojalność muszę spędzić życie w niewoli ...?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Final Fantasy VIII”