Jak szaleć, to szaleć- sporty różne

Tutaj można toczyć rozmowy o zdrowym trybie życia, dawać porady, ro zmawiać o modzie i stylu.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Grzybek Z Octu
Moderator
Moderator
Posty: 582
Rejestracja: pt 04 sie, 2006 23:04
Lokalizacja: Z nasienia

Post autor: Grzybek Z Octu » sob 03 lut, 2007 20:55

Piter pisze: Capoeira, ale niestety amatorsko, w ogóle kręci mnie wszystko co ma coś wspólnego z akrobatyką
Łee..ale amatorsko się nie nauczysz za wiele. Lepiej od razu ćwiczyć pod okiem instruktora, bo złe nawyki w poruszaniu się/robieniu jakiejś ewolucji są trudniejsze do skorygowania, niż nauka ich od początku wg. prawidłowych wzorców. Oczywiście powyższe zdanie nie dotyczy Cię w przypadku, gdy jesteś już niezłym 'wymiataczem' :). Negocjuj z rodzicami, wystosuj pismo z prośbą o dotację na naukę Capoeira, jeśli naprawdę Cię to kręci. :mrgreen:
Frankly my dear...I don't give a damn (because you haven't brushed your pubic hair for months) !

immortal

Post autor: immortal » pn 02 kwie, 2007 19:50

Jak dla mnie to tylko Piłka Nożna :D ... uprawiam ten sport od urodzenia ... coś pięknego ... nie ma to jak iść z kumplami z drużyny po meczu na piwko :D ... no i widać jak się wspieramy , jaka jest miedzynami jedność :) ....

Qualrath

Post autor: Qualrath » pn 02 kwie, 2007 20:02

Lubię sobie czasem pograć w nogę, ale jedyne sporty jakie uprawiam to lekkie pakowanie na siłowni i pływanie stylem rozpaczliwym(ale i tak wolę nurkowanie) :P

Awatar użytkownika
kay350
Cactuar
Cactuar
Posty: 216
Rejestracja: ndz 21 sty, 2007 16:25
Lokalizacja: Węgliniec

Post autor: kay350 » pn 02 kwie, 2007 20:36

Dla mnie sporty skończyły się pół roku temu- zerwana rzepka w kolania :/ Teraz to nawet jak chodzę muszę uważać... nieciekawe. Ale jak jeszcze byłem zdrów to się grało w nogę i siatkę ;) A teraz to tylko karty... no i sporty ekstremalne typu 72h przy konsoli bez snu ;)
Czytanie opisów, szczególnie tych z gadu gadu, prowadzi do poważnych zwyrodnień mózgu.

http://musicshed.blogspot.com/

UNO_is_MAD

Post autor: UNO_is_MAD » czw 30 sie, 2007 22:29

Hmm...ja nigdy nie moglem znajesc sie w jakims sporcie , ani pilka nozna (nawet mi to idzie ale i tak dupa wolowa jestem) , ani siatkowka (to to juz kompletnie nie dla mnie) , plywanie (jedyny styl plywania jaki preferuje to "na topielca") , ale znalazlem swoje powolanie w tym pieknym sporcie zwanym...koszykowka. Tak mnie wciagnal ten sport ze dzien bez zagranego mecza , to zaden dzien. Pol roku dopiero gram ,a juz udaje mi sie powoli doscigac kumpli co po kilka lat graja. Narazie moja pasja ogranicza sie do samej gry , ale moze zaczne sie interesowac NBA itp.

CePeN

Post autor: CePeN » pt 31 sie, 2007 04:27

Jeśli chodzi o mnie, przygodę ze sportem zakończyłem po wojsku - praca powoduje brak ochoty na dodatkowy wysiłek - za to w MON-ie czasami chodziliśmy na halę pograć w siatkę, dodatkowo dochodziło przymusowe bieganie z bronią i oporządzeniem :(

Awatar użytkownika
chalcedon
Kupo!
Kupo!
Posty: 77
Rejestracja: sob 21 lip, 2007 12:08

Post autor: chalcedon » pt 31 sie, 2007 23:40

Może w końcu i ja coś napiszę:

W zimie narty, narty no i narty. Bawię się w to już jakieś 17 lat? ( pierwszy raz ojciec wsadził mnie na takie plastikowe badziewie jak miałem 2 lata, na poważnie wziąłem się za jazdę w wieku 8-9 lat ). Jak na razie nie znudziło sie :).
W lecie siatkówka ( całe turnieje rozgrywane na terenówkach :). Poziom gry zwiększa się w trakcie, w miarę spożywania zupy chmielowej ), względnie kosz.
Popływać w sumie też lubię
Mieć milion, a nie mieć miliona to już są dwa miliony

Awatar użytkownika
Kimahri
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1217
Rejestracja: śr 14 gru, 2005 20:56
Lokalizacja: Biała Podl.

Post autor: Kimahri » śr 31 paź, 2007 18:36

chalcedon pisze:w miarę spożywania zupy chmielowej
Piwo, bo o to pewnie chodzi NIE jest żadną zupa chmielową, tylko "zupą jęczmienną", 200 gramów chmielu starcza podobno na 100 l. piwa ;) chmiel jest tylko przyprawą.

Ostatnio na W-f'ie mieliśmy ... boks ! tu widać zaufanie naszego włefistuy. Jeden chłopak miał zakrwawioną twarz, a mnie po 2 dniach dalej bolą stawy łokciowe o plecach nie wspominam bo ledwo chodzę ;) no i głowa. Mimo bólu zabawa była przednia ^^

Awatar użytkownika
kwazi
Redaktorzy
Redaktorzy
Posty: 2062
Rejestracja: ndz 05 cze, 2005 19:55
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: kwazi » czw 01 lis, 2007 09:17

Kimahri pisze:Piwo, bo o to pewnie chodzi NIE jest żadną zupa chmielową, tylko "zupą jęczmienną", 200 gramów chmielu starcza podobno na 100 l. piwa ;) chmiel jest tylko przyprawą.
Widzę, że wiele osób nabyło "Tyskie vademecum Piwa"... :lol:

Awatar użytkownika
chalcedon
Kupo!
Kupo!
Posty: 77
Rejestracja: sob 21 lip, 2007 12:08

Post autor: chalcedon » pt 02 lis, 2007 10:34

Kimahri pisze:Piwo, bo o to pewnie chodzi NIE jest żadną zupa chmielową,
Ale mnie jak najbardziej chodziło o zupę chmielową ( na zdechłym kocie) :roll:


Kimahri pisze:Ostatnio na W-f'ie mieliśmy ... boks ! tu widać zaufanie naszego włefistuy. Jeden chłopak miał zakrwawioną twarz, a mnie po 2 dniach dalej bolą stawy łokciowe
W ogólniaku, w pierwszej klasie WF-ista wprowadził nam...rugby. Najfajniej człowiek się czuł, kiedy najpierw zerwał z łokcia w zęby ( niechcący oczywiście - wbrew zasadom ), po czym przywalało go dwóch gości ( macanko), z czego jeden miał swój krok na poziomie nosa przywalonego ( ach ten niuch)
Mieć milion, a nie mieć miliona to już są dwa miliony

Awatar użytkownika
Dyzio_USSJ
Kupo!
Kupo!
Posty: 162
Rejestracja: wt 22 sie, 2006 16:04
Lokalizacja: Leszno

Post autor: Dyzio_USSJ » sob 03 lis, 2007 11:36

Kimahri pisze: Ostatnio na W-f'ie mieliśmy ... boks ! tu widać zaufanie naszego włefistuy. Jeden chłopak miał zakrwawioną twarz, a mnie po 2 dniach dalej bolą stawy łokciowe o plecach nie wspominam bo ledwo chodzę ;) no i głowa. Mimo bólu zabawa była przednia ^^
Kimahri a dał wam chociaż kaski albo kazał kupić szczęki na góre zębów? :P Nauczył was chociaż trochę techniki, kroków itd. czy musieliście improwizować :P ??

Awatar użytkownika
chalcedon
Kupo!
Kupo!
Posty: 77
Rejestracja: sob 21 lip, 2007 12:08

Post autor: chalcedon » pt 16 lis, 2007 14:31

Proszę państwa od jutra ruszają wyciągi.

Cyklinka, smar, żelazko, szuruburu, na stok i co by se cłek barz pieknie pojeździł
Mieć milion, a nie mieć miliona to już są dwa miliony

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » pt 16 lis, 2007 15:09

Żal mi ruszać zadka z Warszawy na polskie "stoki", gdzie stoi się 20 minut w kolejce do wyciągu, a zjeżdża się 2 minuty...więcej, gdy większy ruch. Wolę pojeździć ze 2 tygodnie w roku, ale móc to nazwać 100% szaleństwem <3
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

Awatar użytkownika
Gagarin
Malboro
Malboro
Posty: 631
Rejestracja: śr 28 gru, 2005 18:44
Lokalizacja: się znamy?

Post autor: Gagarin » pt 16 lis, 2007 15:59

ja tam szykuję narty na święta :] stok za friko, nie jest taki mały, mało wiary... oby tylko śnieg dopisał, bo inaczej nie wytrzymam siedzenia w domu odciętym od świata, na jakimś wygnajewie :/
muszę moje spodnie i kurtkę doprowadzić do normalnego stanu XD mam nadzieję, że się nie połamię XD
Umierając zawsze miej przy sobie prezerwatywę... nawet po śmierci możesz zarazić się HIV albo jakimiś innymi fajnymi wenerami.

Awatar użytkownika
Nienormalny_PS2
Malboro
Malboro
Posty: 632
Rejestracja: śr 04 maja, 2005 03:16
Lokalizacja: Chronoles

Post autor: Nienormalny_PS2 » sob 17 lis, 2007 10:37

Zawsze zostają śnieżki... :shock:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Zdrowie, styl życia”