Gra (nie)na jeden raz...

Tutaj piszemy o rzeczach ogólnie związanych z Final Fantasy.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Jaco
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1509
Rejestracja: pt 26 lis, 2004 13:56
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Jaco » śr 13 paź, 2010 11:47

gilgamesh pisze:Ma o tyle, że w niektórych grach nie jesteśmy w stanie ogarnąć całej fabuły za pierwszym razem ze względu na wybory, które nią kierują często także wpływając na możliwości rozwoju postaci czy samą rozgrywkę. Takie gry można powtarzać dokonując innych wyborów, i za każdym razem doświadczać zróżnicowanej historii. Serie Final Fantasy mają ściśle określoną historię, czyli za każdym razem, gdy zagramy w którąś z części, pod względem faularnym będzie ona identyczna lub niemal identyczna. Po skończeniu któregoś z finali raczej niewiele jest osób, które odpaliły by go na drugi dzień ze względu na wątki w nim zawarte.
Powrócę do mojej analogii z książkami i filmami: jaki film lub jaką książkę przeczytasz/obejrzysz drugi raz, zaraz po tym pierwszym? Ja np. taką grę, która nie jest tak liniowa jak FF, gdzie dokonane wybory zmieniają nieco fabułę lub dają zupełnie inne zakończenie (jak we Front Mission 3) przejdę po raz drugi (o ile w ogóle) też po jakimś dłuższym czasie, po roku może. Nie wiem jak inni do tego podchodzą.
gilgamesh pisze:Gry posiadające wiele alternatywnych opcji, mimo iż nie fenomenalnych, mogą skusić gracza do ponownej gry pod warunkiem, że go wystarczająco zaintrygowały.
Ależ jak najbardziej. Procentowo pewnie dużo więcej ludzi wróci do danej gry właśnie z tego powodu, ale tutaj nasuwa się pytanie, czy to już nie jest w jakimś sensie zmuszanie gracza do ponownego przechodzenia? Ja czegoś takiego za bardzo nie lubię.

Grając pierwszy raz w daną grę nie wiemy (o ile nie korzystamy z jakiś tam gamefaqs) czy posiada ona jedno czy więcej zakończeń. Ja, grając jakieś 10 lat temu w Shogo:MAD (FPS) przed dokonaniem jakiegoś tam wyboru, który miał kluczowy wpływ na grę (zupełnie inne zakończenie, o czym zresztą nie wiedziałem wtedy) zrobiłem sobie save'a i po zakończeniu gry mogłem sobie wrócić do tego miejsca i grać dalej. To średnio niestety działa przy grach RPG. Po pierwsze czas w jakim można ukończyć grę FPS a grę RPG jest zupełnie inny (tu 7-10h, tam 30-60h). Po drugie, problemy z ograniczeniem ilości savów na konsolach (szczególnie w przypadku konsol takich jak PSOne i PS2). Robić save'a za każdym razem jak mamy jakiś wybór było by masochizmem.

Do FFów mnie nikt nie zmusza, żebym się za nie ponownie brał. I to jest duży plus. No, oprócz FFX-2, przez co się za nią drugi raz nie wziąłem (oczywiście, czynników które na to wpłynęły było dużo więcej...). Ja grając za pierwszym razem w takiego FFVII grałem (oprócz Clouda) Tifą i Barretem, za drugim Cidem i Red'em, to za kolejnym zagram jeszcze kimś innym... i mi to wystarczy, co by sobie urozmaicić grę, mimo że wcale by mi to do szczęścia nie było potrzebne.
gilgamesh pisze:trudno o gorszy przykład na określenie poziomu trudności gry
Podałem pierwszy lepszy z brzegu. FFT ogólnie wśród ludzi uchodzi za grę trudną, o ile nie najtrudniejszą ze wszystkich FFów. Wiele walk fabularnych potrafi sprawić problemy (Golgorand Execution Site, walka z Beliasem, walka z Marquisem Elmdorem - jedna i druga, szczególnie jak mu chcemyu ukraść cały ekwipunek - czy Nebraska, gdy chcemy zdobyć wszystkie skarby ;] ). Oczywiście nie mówimy tu o 125 przchodzeniu takiej gry, tylko o odczuciach jakie nam towarzyszyły podczas pierwszego ew. drugiego przejscia ;]
gilgamesh pisze:Z walki z ninjami pamiętam tyle, że chaos blade'y tam wyłapywałem. Nie miałem z nią absolutnie żadnych problemów.

Ty chyba mówisz o walce w Deep Dungeon, a ja o czym innym ;] Swoją drogą jakbyś nie miał "catch" lub "capture" ustawione jako jedna z umiejętności to by tak wesoło nie było :>

Awatar użytkownika
gilgamesh
Cactuar
Cactuar
Posty: 210
Rejestracja: pn 06 gru, 2004 19:29
Lokalizacja: Mazury

Post autor: gilgamesh » śr 13 paź, 2010 20:34

Powrócę do mojej analogii z książkami i filmami: jaki film lub jaką książkę przeczytasz/obejrzysz drugi raz, zaraz po tym pierwszym? Ja np. taką grę, która nie jest tak liniowa jak FF, gdzie dokonane wybory zmieniają nieco fabułę lub dają zupełnie inne zakończenie (jak we Front Mission 3) przejdę po raz drugi (o ile w ogóle) też po jakimś dłuższym czasie, po roku może. Nie wiem jak inni do tego podchodzą.
No, nie znam książek czy filmów, które byłyby nieliniowe. Natomiast jeśli chodzi o gry, to dobrym przykładem jest Tactics Ogre, w którą ostatnio pogrywałem. Nie wiem, czy sama alternatywna fabuła skłoniłaby mnie do ponownego odpalenia gry, ale biorąc pod uwagę, że jest to gra taktyczna podobna do FFT (właściwie FFT powstało na bazie tejże gry), czyli w której dobór drużyny jest głównym czynnikiem decydującym o jej regrywalności, inne czynniki tj. różne postacie, które do nas dołanczają, inne możliwości rozwoju głównego bohatera czy też zupełnie inne walki (alternatywne wybory często prowadzą do sytułacji, gdzie w jednej z opcji postać dołączy do naszej drużyny, w innej zostanie naszym wrogiem, co dodaje smaszku przy ponownym przechodzeniu) wysoce potęgują chęć wtórnej przygody z grą.
Ależ jak najbardziej. Procentowo pewnie dużo więcej ludzi wróci do danej gry właśnie z tego powodu, ale tutaj nasuwa się pytanie, czy to już nie jest w jakimś sensie zmuszanie gracza do ponownego przechodzenia? Ja czegoś takiego za bardzo nie lubię.
Nikt tu nikogo do niczego zmusić nie może. Ja sam oglądałem zakończenia Chrono Triggera i Chrono Crossa w sieci, w życiu nie porwałbym się na samodzielne ich odbokowywanie.
Podałem pierwszy lepszy z brzegu. FFT ogólnie wśród ludzi uchodzi za grę trudną, o ile nie najtrudniejszą ze wszystkich FFów. Wiele walk fabularnych potrafi sprawić problemy (Golgorand Execution Site, walka z Beliasem, walka z Marquisem Elmdorem - jedna i druga, szczególnie jak mu chcemyu ukraść cały ekwipunek - czy Nebraska, gdy chcemy zdobyć wszystkie skarby ;] ). Oczywiście nie mówimy tu o 125 przchodzeniu takiej gry, tylko o odczuciach jakie nam towarzyszyły podczas pierwszego ew. drugiego przejscia ;]
Tak jak w pozostałych FFach, trudość gry sprowadza się do czasu, który poświęcimy na pakowanie postaci. W FFT zwyczajnie tego nie trawie, bowiem element taktyczny przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
Ty chyba mówisz o walce w Deep Dungeon, a ja o czym innym ;] Swoją drogą jakbyś nie miał "catch" lub "capture" ustawione jako jedna z umiejętności to by tak wesoło nie było
Jestem pewien, że walka miała miejsce w jakimś lesie (możliwe, że tym, gdzie spotykamy Boco). A z tego co pamiętam, uniwersalnie przeze mnie stosowaną umiejętnością było Blade Grasp, dzięki której zarówno ataki fizyczne jak i z dystansu (w tym throw) miały znikomą szansę trafienia (rzędu 5-10%, swoją drogą pewnie jakiś błąd w grze, bowiem opis Blade Graspa nie uwzględniał ataków z dystansu).

Awatar użytkownika
Jaco
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1509
Rejestracja: pt 26 lis, 2004 13:56
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Jaco » czw 21 paź, 2010 17:57

gilgamesh pisze:Nikt tu nikogo do niczego zmusić nie może. Ja sam oglądałem zakończenia Chrono Triggera i Chrono Crossa w sieci, w życiu nie porwałbym się na samodzielne ich odbokowywanie.
Z grami typu CT i CC jest o tyle fajnie, że przy New Game + mamy takie levelki, z jakimi skończyliśmy przechodzenie gry za pierwszym razem. To jest imo dobry pomysł, gdyż jak chcemy sobie przejść jakąś grę ponownie, bo coś ominęliśmy to nam to zajmie dużo mniej czasu (mój rekord w CT, na emu z włączonym przyspieszeniem to niecałe 2h XD).
gilgamesh pisze:Tak jak w pozostałych FFach, trudość gry sprowadza się do czasu, który poświęcimy na pakowanie postaci. W FFT zwyczajnie tego nie trawie, bowiem element taktyczny przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
A nie do końca imo. W FFT jest tak, że im masz wyższy level tym wyższe levelki mają przeciwnicy i tym trudniejsza staje się gra. Podobnie chyba jest w FFVIII, chociaż nie do końca.

Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem - czy gra jest trudna dopóki się nie zabierzemy za pakowanie postaci, czy kiedy je pakujemy? Bo w tym drugim przypadku to przecież bez sensu, gdyż samo pakowanie trudne nie jest, a raczej nużące...

Awatar użytkownika
gilgamesh
Cactuar
Cactuar
Posty: 210
Rejestracja: pn 06 gru, 2004 19:29
Lokalizacja: Mazury

Post autor: gilgamesh » czw 21 paź, 2010 20:07

Jaco pisze:A nie do końca imo. W FFT jest tak, że im masz wyższy level tym wyższe levelki mają przeciwnicy i tym trudniejsza staje się gra. Podobnie chyba jest w FFVIII, chociaż nie do końca.

Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem - czy gra jest trudna dopóki się nie zabierzemy za pakowanie postaci, czy kiedy je pakujemy? Bo w tym drugim przypadku to przecież bez sensu, gdyż samo pakowanie trudne nie jest, a raczej nużące...
Z tego, co pamiętam, jedynie losowe walki odpowiadały poziomem postaci naszej drużynie (chyba było kilka wyjątków walk fabularnych również mających tę cechę).

Miałem na myśli to, że jeśli napotykamy na przeciwnika, którego nie możemy pokonać, to po, jak wspomniałeś, nużącym pakowaniu postaci przeciwnik ten nie sprawi problemów, nie zmuszając gracza do wymyślenia jakiejkolwiek strategii.

Awatar użytkownika
Fox Nine Tails
Kupo!
Kupo!
Posty: 23
Rejestracja: pn 22 lis, 2010 19:40

Post autor: Fox Nine Tails » wt 30 lis, 2010 18:42

Wiem że może wyskakuję z tym pytaniem ni z gruchy ni z pietruchy xD Ale właściwie to czemu buster sword ikona final fantasy VII jest mieczem...podstawowym który potem i tak musimy zmienic na inny silnieszy(np mithrill sword)który nie jest za bardzo uwzgledniony w universum finala?Trochę mnie to zdziwiło bo jednak buster sword mi sie najbardziej podoba i zastanawia mnie to czemu nie mogę go miec przez całą grę ; < tzn moge ale potem przeciwnicy bd zbyt silni i nie bedzie efektu walki ; < widać T-T

Awatar użytkownika
Nienormalny_PS2
Malboro
Malboro
Posty: 632
Rejestracja: śr 04 maja, 2005 03:16
Lokalizacja: Chronoles

Post autor: Nienormalny_PS2 » wt 30 lis, 2010 19:19

Buster sword to ikona Final Fantasy VII? Dlaczego. Czemu tak uważasz?

Awatar użytkownika
Lenneth
Moderator
Moderator
Posty: 2189
Rejestracja: sob 30 paź, 2004 11:53
Lokalizacja: W-wa

Post autor: Lenneth » śr 01 gru, 2010 00:33

Fox Nine Tails -->
Pytasz, czemu poczatkowy ekwipunek głównej postaci jest 'ikoną' gry? (Nawiasem mówiąc, dla mnie taką 'ikoną' równie dobrze może być Masamune lub Highwind, ale to już osobna kwestia.) Rusz trochę głową i sam sobie odpowiedz. Czy na okładce gry albo w materiałach promocyjnych chciałbyś widzieć od razu ostateczną zbroję, najlepszy, zdobywany na końcu miecz, ostatnią lokację, ostatniego bossa, airship po upgrade'ach, etc.? Albo, w przypadku innej gry, jakiś ukryty, bonusowy item czy strój postaci, który ma być niepodzianką, jakiej spora część graczy i tak nie zobaczy na oczy?
Jak gracz widzi na pudełku FF7 Clouda z Buster Swordem, to spodziewa się, że odpali grę i zaraz zobaczy właśnie tego blondasa z tym mieczem. A nie, że będzie użerał się przez 100h gry, żeby tę postać i ten miecz zdobyć. Ale też nie oczekuje, że przez całą grę będzie walczył tylko tym mieczem, bo zdobywanie nowych broni, o innym niż poprzednie wyglądzie, stanowi ważną część zabawy.
To jest tak proste i oczywiste, że w zasadzie nie wiem, czemu to tłumaczę. _^_

Awatar użytkownika
Fox Nine Tails
Kupo!
Kupo!
Posty: 23
Rejestracja: pn 22 lis, 2010 19:40

Post autor: Fox Nine Tails » śr 01 gru, 2010 19:43

W sumie masz racje ale zawsze wszyscy moi kumple sie jarali tym swordem i tak jakoś...zastanawiałem sie nad tym bo juz mimo wszystko innymi mieczami gra nie sprawia takiej frajdy ...

Awatar użytkownika
Nienormalny_PS2
Malboro
Malboro
Posty: 632
Rejestracja: śr 04 maja, 2005 03:16
Lokalizacja: Chronoles

Post autor: Nienormalny_PS2 » śr 01 gru, 2010 19:48

Może Twoi kumple sie jarali tym swordem po przejściu FF VII Crisis Core. Tam Buster Sword ma całkiem fajne znaczenie.

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » śr 01 gru, 2010 21:00

I znów się potwierdza reguła, że nasz Fox Nine nie ma w ogóle własnego zdania.
Wszyscy mówią, ze VII najlepsza - to i on tak mówi (choć jej nie przeszedł w całości, a innych FFów w ogóle nie liznął).
Najlepsiejszy miecz to Buster Sword, bo się koledzy jarali, więc tak być musi.

Litości. Weź już idź grać i daruj nam swoje wypociny. Przejdź ze 3 Finale, nie czytaj opinii cudzych i wyrób własne. Chociaż szczerze wątpię, abyś był do tego zdolny.

Współczesna edukacja w końcu uczy myślenia wedle kluczy...
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

cast
Kupo!
Kupo!
Posty: 78
Rejestracja: wt 30 cze, 2009 19:56

Post autor: cast » czw 02 gru, 2010 15:59

Jakiego, krowa, myślenia. Współczesna edukacja z całą bezwzględnością tępi wszelkie jego objawy.

Żeby było coś na temat: grałem w FF7 i 8 kilka razy. Są możliwości dającego przyjemność utrudnienia gry, więc czemu nie. Przechodzenie po raz kolejny RPGa ma imho sens jedynie dla sekretów i podkręcenia poziomu trudności, ewentualnie pobawienia się innym składem drużyny.

Awatar użytkownika
Fox Nine Tails
Kupo!
Kupo!
Posty: 23
Rejestracja: pn 22 lis, 2010 19:40

Post autor: Fox Nine Tails » czw 02 gru, 2010 20:39

A tak btw to skąd autor tutaj ma takie ładne obrazki w statsach?W takiej ładnej jakośći?^^http://www.k-ff.com/Final7/index.php?n=41

[ Dodano: Czw 02 Gru, 2010 20:42 ]
A o buster swordzie dlatego tak sądze droga Yubari ponieważ nawet na FF wiki jest o nim najwiecej info jest historia miecza.Dlatego wydawało mi sie ze jest to miecz z historią a nie taki zwykły mieczyk jak mithrill sword....taki na pare poziomów..i dlatego to mnie zdziwiło ze taka fajną bron trzeb ,,odłozyc'' @Nienormalny_PS2 Za crysis cora niedługo sie wezmę ponieważ bd miał pss jakoś w grudniu/styczniu narazie chce przejsc VII i ...mówisz ze tam buster sword ma fajne znaczenie tzn jakie?:D

Awatar użytkownika
Nienormalny_PS2
Malboro
Malboro
Posty: 632
Rejestracja: śr 04 maja, 2005 03:16
Lokalizacja: Chronoles

Post autor: Nienormalny_PS2 » pt 03 gru, 2010 08:57

Na FF wiki będziesz miał go szerzej opisanego, bo to główna broń Clouda. A jego zna cały świat :> Poza tym, pojawia się w innych grach, nie tylko FF. Ale jak wcześniej wspomniane na temat FF VII przez Lenneth ( która odmłodniała chyba :576: ), jest to broń którą Cloud ma na początku i logiczne, że ją zmieni. Tak czy inaczej, jeśli jest z nią na okładce gry, to będzie na plakatach, naklejkach, art workach itp., itd.

Buster Sword ma znaczenie w FF VII, FF VII Crisis Core i FF Advent Children, czasami znikome czasami gra większą rolę ale (dla mnie bynajmniej) ciekawą.
Nie jest oryginalnie bronią Clouda, należał wcześniej do kogoś innego. Nie będę Ci mówił do kogo, Crisis Core Ci powie. I tam też BS jest czymś więcej niż łopatą do walenia w łeb.

cast
Kupo!
Kupo!
Posty: 78
Rejestracja: wt 30 cze, 2009 19:56

Post autor: cast » pt 03 gru, 2010 14:23

Nienormalny_PS2 pisze:Nie będę Ci mówił do kogo, Crisis Core Ci powie.
O ile pamiętam, FF7 też powie, czy raczej pokaże. O ile zajrzy się w odpowiednie miejsce w odpowiednim czasie.

Awatar użytkownika
Fox Nine Tails
Kupo!
Kupo!
Posty: 23
Rejestracja: pn 22 lis, 2010 19:40

Post autor: Fox Nine Tails » pt 03 gru, 2010 17:13

Tzn w jakie miejsce drogi cascie?;>

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie Final Fantasy”