"Final Y jest BE, bo" - ponarzekaj na którąś FF ;)

Tutaj piszemy o rzeczach ogólnie związanych z Final Fantasy.

Moderator: Moderatorzy

Jecht Shot

Post autor: Jecht Shot » ndz 12 sie, 2007 10:50

O jaaa ale fajny temat, że go też wcześniej nie zauważyłem. No to tak;

FF IX: Zbyt bajkowy świat, dziwaczne postacie i nie ciekawa fabuła.

FF X: Ogólnie bardzo fajna część tylko uważam że system walki zjechali na całej linii. Potwory się powtarzają, obdarzone tylko wyższym levelem i odziane w inne texturki. Brak ATB powoduje brak zaskoczenia i dynamiczności. I maksowanie statystyk jest niesamowicie łatwe i szybkie, w FF VIII to się trzeba napocić żeby wymaksować chociaż 1 postać.

FF XII: Wg mnie przeciwieństwo dziesiątki, system walki ciekawy nawet (ale na dłuższą metę mulący i zaczynają sie ucieczki przed potworami), ale za to fabuła jest wogóle do bani, zbyt polityczna i wogóle jakaś nie ciekawa.

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » ndz 12 sie, 2007 11:16

Jecht Shot pisze:Potwory się powtarzają, obdarzone tylko wyższym levelem i odziane w inne texturki.
Pograłbyś w FFXI i przestałbyś narzekać. Kolejny minus FF11 imo - bijesz kraby na levelu 7, na 15, na 75 i wszystkie wyglądają tak samo. Tylko mają nazwę inną, umiejętności i statsy -_- '...
Jecht Shot pisze:system walki ciekawy nawet
Wzięty w znacznej części z FFXI.
Jecht Shot pisze:zbyt polityczna
WTF.

Czepiam się FFXI dalej <tak, tak wciąż kocham ta grę XD>
Stoisz na mobku, wybierasz Attack, bliżej być nie możesz a tu "Unable to see" "X is out of range" -_- To bywa maksymalnie frustrujące. Bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, ze mob może nas gonić długo, być daleko i nas trafiać, gdy jest po drugiej stronie skały :/
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

Awatar użytkownika
Haichi
Cactuar
Cactuar
Posty: 324
Rejestracja: pt 26 maja, 2006 15:06
Lokalizacja: Irlandia
Kontakt:

Post autor: Haichi » ndz 12 sie, 2007 13:16

Go Go Yubari pisze:
Jecht Shot pisze:Potwory się powtarzają, obdarzone tylko wyższym levelem i odziane w inne texturki.
Pograłbyś w FFXI i przestałbyś narzekać. Kolejny minus FF11 imo - bijesz kraby na levelu 7, na 15, na 75 i wszystkie wyglądają tak samo. Tylko mają nazwę inną, umiejętności i statsy -_- '...
Jecht Shot pisze:system walki ciekawy nawet
Wzięty w znacznej części z FFXI.
Jecht Shot pisze:zbyt polityczna
WTF.

Czepiam się FFXI dalej <tak, tak wciąż kocham ta grę XD>
Stoisz na mobku, wybierasz Attack, bliżej być nie możesz a tu "Unable to see" "X is out of range" -_- To bywa maksymalnie frustrujące. Bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, ze mob może nas gonić długo, być daleko i nas trafiać, gdy jest po drugiej stronie skały :/
Powinienem być raczej pesymistycznie nastawiony że wybulę kasę na tą grę a tu tyle minusów ... a jednak jeszcze bardziej mnie ciekawi co ta gra w sobie ma, ze tak wciąga przy tak dużej ilości niedociągnięć xDDDD

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » ndz 12 sie, 2007 14:36

Haichi pisze:Powinienem być raczej pesymistycznie nastawiony że wybulę kasę na tą grę a tu tyle minusów ... a jednak jeszcze bardziej mnie ciekawi co ta gra w sobie ma, ze tak wciąga przy tak dużej ilości niedociągnięć
FFXI to stara gra. Nie powala graficznie (ale tez nie odrzuca) i jest trudna. Ma wiele minusów, ale MOIM zdaniem, wiecej plusów.
Maaaaasa lokacji, misji, questów, profesji. Klimatyczne lokacje (np. Gusgen Mines z duchami i syrena a'la Silent Hill). No i ludzie. FFXI to gra w party, chcesz solo? Tez sporadycznie można, ale solo nie zrobisz większości misji etc. Masz uber zestaw na 20, który czasem wyglada jak minimalny na 10... ale za to na 75 przy ciężkiej pracy, możesz mieć naprawdę super i bardzo elegancki zestaw. Jeśli chcesz pogadać na temat rasy, profesji etc., to zapraszam do tematu od FFXI.
Ta gra musi miec coś w sobie, skoro sa gracze, którzy grają 3-4 lata... ;)
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

Awatar użytkownika
Lady Luck
Kupo!
Kupo!
Posty: 22
Rejestracja: pn 13 sie, 2007 10:30
Lokalizacja: HT

Post autor: Lady Luck » pn 13 sie, 2007 16:49

Jecht Shot pisze:FF XII: Wg mnie przeciwieństwo dziesiątki, system walki ciekawy nawet (ale na dłuższą metę mulący i zaczynają sie ucieczki przed potworami), ale za to fabuła jest wogóle do bani, zbyt polityczna i wogóle jakaś nie ciekawa.
Tam prawie w ogóle nie ma fabuły -_-" A to, co jest zostało brutalnie obcięte po odsunięciu YAZZa, co widać (gramy, gramy, ojojooooooj, chyba czas robić zakończenie, co? No to lecimy!)
Heheheahehahehahehahehahehhehehehahhahyh

Awatar użytkownika
aden
Kupo!
Kupo!
Posty: 160
Rejestracja: pn 12 lut, 2007 22:55

Post autor: aden » pt 17 sie, 2007 23:48

Czepiacie sie tej fabuly. W gruncie rzeczy jest bardzo fajna, tylko trudniej zrozumiec (takze przez archaizmy) niz w niektorych innych czesciach. Poza tym wreeeeeeeszcie nie ratujemy swiata i to ma plus bo ilez mozna..

Awatar użytkownika
Lady Luck
Kupo!
Kupo!
Posty: 22
Rejestracja: pn 13 sie, 2007 10:30
Lokalizacja: HT

Post autor: Lady Luck » sob 18 sie, 2007 19:06

aden pisze: tylko trudniej zrozumiec (takze przez archaizmy) niz w niektorych innych czesciach.
Język wcale nie jest takim problemem. Bardziej wneriwa to, że pojawia się masa postaci, wszystki niby super- ważne i on jest krewnym tamtego z piątego małżeństwa brata dziadka, kuzynek siostry wujka. Od sceny do sceny dzielą nas dosłownie godziny, a same przerywniki są długawe i pojawiają się w nich imiona, przydomki, nazwiska i tytuły. THX a lot :?
Heheheahehahehahehahehahehhehehehahhahyh

Awatar użytkownika
aden
Kupo!
Kupo!
Posty: 160
Rejestracja: pn 12 lut, 2007 22:55

Post autor: aden » sob 18 sie, 2007 20:58

Tak to juz bywalo w dawnych czasach. Jak ktos mial tytul to go wypowiadano, bardzo wazna rzecz wowczas. Powiazania rodzinne rowniez wiec nie ma sie czego dziwic ze tak to zrobiono.

Awatar użytkownika
Lady Luck
Kupo!
Kupo!
Posty: 22
Rejestracja: pn 13 sie, 2007 10:30
Lokalizacja: HT

Post autor: Lady Luck » ndz 19 sie, 2007 13:48

Nienie, nie rozumiesz, aden. Przeciw takim zabiegom nie mam nic przeciwko- bardzo dobrze, że to stusują, bo dzięki temu historia jest bardziej przekonująca. Ale problem w tym, że częstotliwość scen, w których możemy poznać kolejne ważne (te bardziej i mniej) postaci jest prawie równa pulsowi trupa. Jeśli idziesz z lokacji do lokacji, robisz sobie jeszcze przy okazji Hunty i tego typu rzeczy masz przerywniki co jakichś 6 godzin. O ile możesz sobie grać jednego dnia 12 godzi i zaliczysz dwa przerywniki i będziesz pamiętał kto jest kim, tak za jakiś czas, kiedy nie będziesz mógł już sobie pozwolić na intensywne granie, będziesz po prostu kojarzył twarze, a imion i opisów dla przypomnienia będziesz musiał szukać w necie.

I uprzedzam odpowiedź- to, że są osoby, które mogą grać 24/7 i rozwalić całe FFXII w tzy dni, nie znaczy, że każdy może. A gry pokroju FFXII nie są robione pod ludzi, którzy maja tak dobrze- a team odpowiedzialny za grę chyba o tym zapomniał.

I gdzie zapowiadane 2 DVD gry? :roll:
Heheheahehahehahehahehahehhehehehahhahyh

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2962
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » ndz 19 sie, 2007 21:13

Lady Luck pisze:Czepiacie sie tej fabuly. W gruncie rzeczy jest bardzo fajna, tylko trudniej zrozumiec (takze przez archaizmy) niz w niektorych innych czesciach. Poza tym wreeeeeeeszcie nie ratujemy swiata i to ma plus bo ilez mozna..
Niestety fabuła jest słabo zarysowana, oj słabo - wreszcie zacząłem powoli pogrywać i idzie z nią k i e p s k o. Jak to Luci ładnie ujęła - to nie jest to, czego oczekuje się po jRPG. I nawet jak na tradycyjny cRPG to byłoby ubogo pod tym względem, biorąc pod uwagę relacje postaci w Baldur's Gate czy innych tytułach, z Planescape Torment, który tym aspektem miażdżył i miażdży wszystko na swojej drodze do dzisiaj. Prosta sprawa - kiedy zaczynam grać w FF, spodziewam się że gra będzie wpasowywała się w pewną konwencję. Konwencje można naginać i łamać, bo nie można grać w kółko w to samo - ale w przypadku FF XII, coś im IMO nie wyszło. Za mało scenek, za mało samych postaci, za mało... tego typowego dla FF poczucia poznawania postaci (nawet jeżeli są kretyńskie). Chociaż bieganie po lokacjach jest fajne, to walka jest zbyt automatyczna z Gambit'ami (a samograjów nienawidzę...), wcale tak trudno nie jest jak to się wielokrotnie mówi (powiem tylko - Star Ocean; pod tą grę powinno oceniać poziom trudności jRPG), chociaż grafika i lokacje są ładne, naprawdę ładne (chociaż miastom brakuje czegoś, co sprawiałoby, że są wyjątkowe i niepowtarzalne...). Za dużo inspiracji MMORPG. Gra się przyjemnie, ale wady są i to dosyć spore. Co do postaci, to oprócz Vaan'a i Penelo są fajne... Ta dwójka jest pierońsko rozmyta i bez charakteru (zwłaszcza Vaan), a to niewybaczalny grzech w jRPG. I fabuła... cóż. Epickie walki królestw prosimy raczej do Suikoden czy do dowolnego cRPG, a w jRPG ogólnie (a FF w szczególności) lepiej z ratowaniem świata wychodzą. Ale nie odmówię tego, że fabuła jest dojrzała i dorośle ukazana, to się nawet udało. Na razie tyle...

Nie.

Jeszcze jedna ważna rzecz. Wiedziałem o tym, ale jak zobaczyłem na własne oczy, to dopiero się zezłościłem.

CO ONI ZROBILI Z MALBORO?! :(
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
kay350
Cactuar
Cactuar
Posty: 216
Rejestracja: ndz 21 sty, 2007 16:25
Lokalizacja: Węgliniec

Post autor: kay350 » pn 20 sie, 2007 14:22

Gveir pisze:CO ONI ZROBILI Z MALBORO?! :(
Zkolonowali i niestey zbiedzili :( Swoją drogą, jak pierwszy raz w XII zobaczyłem Malboro to się zdygałem (Przecież TO JEST Malboro)... się nieźle uśmiałem jak mi puścił Bad Breath :D Bieda i smutek tylko z tego wyszły, nic więcej...
Czytanie opisów, szczególnie tych z gadu gadu, prowadzi do poważnych zwyrodnień mózgu.

http://musicshed.blogspot.com/

1v4n

Post autor: 1v4n » pt 24 sie, 2007 14:35

Moje doświadczenie z FFXII

Tak wiec kupiłem grę w kilka dni po jej polskiej premierze. Odpaliłem no i grałem do końca dnia i już wtedy coś mi nie pasowało. Im więcej grałem tym bardziej przekonywałem się że najnowszy FF to po prostu porażka SquereEnix. Ogólnie rzecz biorąc gra jest niezła dla oka i moim zdaniem na tym kończą się jej plusy. Lokacje w grze są całkiem duże ale jakoś nie czuję tej wielkości, wydają się puste i jakieś takie "zamknięte" (z braku lepszego słowa). No np. w FFX czuło sie tą wielkość świata, miasta były żywe, coś się działo. Miasta w FFXII są martwe. NPCe zazwyczaj tylko stoją nic nie robiąc, kilku chodzi, nia ma żadnych animacji rozmowy czy coś a sama rozmowa z nimi nie ma większego sensu. Następna sprawa to muzyka. Z każdego finala przynajmniej jeden utwór zapada mi w pamięć, niestety tutaj tak nie jest, no może poza tą wizytówką finala na samym początku ale to chyba nie wchodzi w rachubę. Ogólnie moim zdaniem muzyka w tym finalu leży na łopatkach. Jezeli idzie o system walki (w sumie najważniejsza rzecz zaraz po fabule) to czytając zapowiedzi od razu przypominał mi się Vergant Story na psx. Cóż tutaj tez sie zawiodłem. W Vergant jakoś to wyglądało, jakoś się czuło tą walkę miało to coś, w FFXII jest po prostu jakieś takie nudne. Po godzinie gry i 70% tego czasu spędzając w wirze walki wydaje mi się że gram w jakąś onlinówkę typu Lineage czy WOW i jestem jedynym człowiekiem na servie. Licencje wykupuje się praktycznie na ślepo a każda postać może być wszystkim i niczym. Z wielu czarów nie ma większego sensu korzystać, wielu broni nawet na oczy nie widziałem. Jezeli chodzi o fabułę, to cóz, tutaj jest mój największy zawód. W końcu o to chodzi w Finalach. Fabuła jest najwarzniejsza i zawsze była wizytówką serii. Tutaj po wyjściu z pierwszego miasta (nawet nazwy nie pamietam, a spokojnie mogę wymienić ważniejsze miasta FFIX) odnoszę wrażenie że scenarzyści zasnęli i obudzili się dzień przed wypuszczeniem gry. Fabuła w ogóle mnie nei wciągnęła co wcześniej sie po prostu nie zdarzało. Ogólnie mam wrażenie że niektóre postacie zostały wrzucone do gry na siłę. No taki Vaan czy Penelo. Vaan chce zostać piratem a Penelo jest jego kumpelą i na tym w sumie sie wszystko kończy. I to ma być główna postać??!! W poprzednich częściach czuło sie główne postacie. Wiedziało sie jakie mają motywacje, co chcą zrobić i dlaczego. No np. taki Amarant z FFIX. Niby postac poboczna dochodząca do teamu na (bodajrze) 3 płycie jest genialnie pokazana i rozwinięta. W FFXII mam wrażenie że gram marionetkami. Nie raz zastanawiałem sie "po co on/ona tam idzie?" i pytania pozostawały bez odpowiedzi. Podsumowując ten mój krótki ( :wink: ) wywód powiem ze grałem w nowego Finala niecałe 20 godzin i skutecznie mnie odstraszył nad czym na prawdę ubolewam bo zapowiadał się genialnie. Nie wiem czy kiedyś go ukończę i mam nadzieje że z FFXIII będzie tak jak było z Heroes V - podniesie serię.

Awatar użytkownika
Lady Luck
Kupo!
Kupo!
Posty: 22
Rejestracja: pn 13 sie, 2007 10:30
Lokalizacja: HT

Post autor: Lady Luck » sob 25 sie, 2007 17:07

1v4n pisze:Vaan chce zostać piratem a Penelo jest jego kumpelą i na tym w sumie sie wszystko kończy. I to ma być główna postać??!!
Podobno początkowo to Balthier miał być główna postacią- całe szczęście później "przejmuje dowodzenie" ("I`m the leading man here") i fabuła w ogóle jakby omijała Vaana szerokim łukiem XD I myslę, że to mogłoby potwierdzać plotkę o Baltazarze (dlaczego, DLACZEGO nie został tym głównym bohaterem :( )
1v4n pisze: W poprzednich częściach czuło sie główne postacie.
I główne i poboczne. Były niemal side stories o każdej postaci z drużyny. Tiutaj mamy Vaana na początku, potem costam z Ashe, Blthier (yeah!) i tylko epizod z Fran (ale dobry)... Bash cośtam dostał, ale jakos to zginęło... Penelo......... Penelo miała niezły charakter (w każdym razie lepszy, niż się po niej spodziewałam)... To wszystko o__O
Mało? Oczywiście, że mało -_-"
1v4n pisze:mam nadzieje że z FFXIII
Porzuć. Porzuć -_-"
Fabuła kręcąca się wokół heroski, która straciła pamięć (ile razy to juz było...?), ale ścigają ją za coś, co zrobiła (łaaaaał), towarzyszy jej facet z numerem buta 40-ileś (najważniejsza informacja o postaci _^_ ), który jest wielkoludem i... ujeżdża Shivę- motocykl (który nie wykluczone, że będzie również roller- casterem, robotem kuchennym albo- kto wie- szydełkiem).
Acha, i głównym miastem jest latające coś, a ludzie boja się, że spadnie.
To już wolałabym z tego kolejne FFXII...



P.S.
Głównemu bohaterowi z FF vs XIII będzie się zmieniał kolor oczy W TYM NA ZIELONY <= Nomura był całkiem dumny z tej informacji, kiedy ją ogłaszał. A więc- chyba należy zapomnieć o traktowaniu poważnie (na ile poważnie mozna traktować grę) FFów Czynastych. Bóg wie ile ich będzie.
Heheheahehahehahehahehahehhehehehahhahyh

1v4n

Post autor: 1v4n » sob 25 sie, 2007 22:59

Lady Luck pisze:
1v4n pisze:mam nadzieje że z FFXIII
Porzuć. Porzuć -_-"
Fabuła kręcąca się wokół heroski, która straciła pamięć (ile razy to juz było...?), ale ścigają ją za coś, co zrobiła (łaaaaał), towarzyszy jej facet z numerem buta 40-ileś (najważniejsza informacja o postaci _^_ ), który jest wielkoludem i... ujeżdża Shivę- motocykl (który nie wykluczone, że będzie również roller- casterem, robotem kuchennym albo- kto wie- szydełkiem).
Acha, i głównym miastem jest latające coś, a ludzie boja się, że spadnie.
To już wolałabym z tego kolejne FFXII...
Cóż, nie ma co skazywać na porażkę gry która jeszcze nie wyszła. Ja się tak na FFXII przejechałem. Z trailerów zapowiedzi itp. wywnioskowałem ze będzie genialna. Jaki jest koń każdy widzi

Awatar użytkownika
Oshin
Kupo!
Kupo!
Posty: 41
Rejestracja: śr 23 sty, 2008 16:57
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Oshin » śr 23 sty, 2008 20:31

Do każdego Finala mozna sie doczepić, co nie zmienia faktu, że wszystkie były conajmniej bardzo dobre (gralem we wszystkie). Skupmy się jednak na tych "nowożytnych": a)ff7- grafika...10 lat temu to był przełom ale obecnie nie da sie na tego oglądać b) ff8- praktycznie nie było tam subquestów oprócz TT c) ff9-był to w sumie zlepek wszystkiego co najlepsze w poprzednich częsciach, sam w sobie nic nie wnosił d) przesadnie liniowa fabuła i główny bohater który mi osobiście nie podszedł e) ff12- brak nakładu na relacje miedzy osobami z drużyny i zbyt rozwiniety motyw nethycite kosztem fajnych wątków politycznych w fabule. No i kolejny zniewieściały bohater :P (vaan). gdyby nie to ff12 mogloby wedłóg mnie konkurować z najlepszymi częściami serii.
młody i silny psychopata bez godła i sztandaru w którego głowie tańczy szaman a w sercu pali czarny palacz......

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie Final Fantasy”