Ranking trudności

Tutaj piszemy o rzeczach ogólnie związanych z Final Fantasy.

Moderator: Moderatorzy

Najtrudniejszy Final...

FF 1-4
55
32%
FF 5
7
4%
FF 6
2
1%
FF 7
30
18%
FF 8
23
14%
FF 9
7
4%
FF 10
20
12%
FF 10-2
10
6%
FF T
16
9%
 
Liczba głosów: 170

Yunalesca

Post autor: Yunalesca » wt 16 sty, 2007 10:04

ja przechodzę 10-2 już 4 :( raz i drugi z opisem i jestem teraz na początku drugiego chaptera i jak na razie wszystko idzie mi dobrze, a co do 10 to (tak jak mówiłeś) przejscie jej jest banalne, nie trzeba wysilać łepetyny i bossowie nie stanowią żadnego problemu, w 10-2 podobnie a nawet jeszcze łatwiej, , no a za to 9 to jest coś, 9- pod względem trudności potworów i przejścia jak dla mnie góruje :D

I: Używaj kropek, oddzielaj zdania,ładnie proszę xD Naprawdę trudno się to czyta.
Ostatnio zmieniony wt 16 sty, 2007 11:04 przez Yunalesca, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Ivy
Moderator
Moderator
Posty: 2002
Rejestracja: śr 20 paź, 2004 13:29
Kontakt:

Post autor: Ivy » wt 16 sty, 2007 11:01

Gveir pisze:przejście X-2 za pierwszym razem na 100% to naprawdę ciężka sprawa, nie można sobie pozwolić na najmniejszy błąd
Żmudne i mało satysfakcjonujące, bo nagroda za cały ten wysiłek jest raczej marna.
Gveir pisze:Dlatego proponuję bardzo dokładne granie z opisem z Krypty, powinno się wtedy udać, ale też nic pewnego, bo zawsze pomyłka możliwa
Ja używałam też kilku innych, angielskojęzycznych poradników i do tego jeszcze notatki z % żeby nic się nie pochrzaniło. Mimo wszystko łatwo było coś pominąć- IMO jeden poradnik to mało, bo zawsze można błędnie odczytać jakiś fragment i samemu sobie zaszkodzić.
Gveir pisze:a X i X-2 są w tym względzie banalne.
Prawda- jedyną przeszkodą w rozwaleniu wszystkich bossów jest ich ilość HP, co wymaga długiego expowania. Pod względem trudności nie jest jednak wybitnie. No. ewentualnie Via Infinito na końcowych piętrach potrafiło sprawiać nieco problemów.

Finale zawsze uwazałam za gry łatwe, nawet zbyt łatwe. Snesowe gierki wymagały nieco expowania, ale nie zdarzało mi się ginąć. PSX-owym częsciom dawałam radę bez specjalnego nabijania leveli ( w FF7 trudno było w ogóle zginąć, nie licząc weaponów na niższych levelach, W FF8 bałam sie tylko napotykać Malboro, FFIX była chyba najbardziej z nich wymagająca) Zaznaczam jednak,że przeważnie zabrakło mi czasu na expowanie i zabijanie mega-bossów (Ozmy i Omegi) Biorąc jednak pod uwagę poziom trudności samej gry, bez subquestów, to było cienko. FF X i X-2 ze swoim break damage limit tylko wpłynęło na większą ilość HP u wrogów, ale przejście głównego wątku nie wymaga jakiegoś szczególnego wysiłku.
Natomiast w przypadku FFXII w moim odczuciu nieco podniesiono poziom- spore zdziwienie wywołał u mnie fakt,że już na początku gry wróg potrafił mnie zabić O_o Kiedy wpadałam w wiekszą grupę, a nie miałam w miarę dobrej broni i zbroi, to zdarzało się obejrzeć "Game over" Oczywiście wystarczy trochę poexpować i życie jest prostsze, co nie zmienia faktu,że dwunastka bywa wymagająca. Szczególnie z początku, gdy nie mamy czarów ani dobrego ekwipunku i musimy się trochę postarać, by móc zrobić pierwsze zakupy. :] Teraz już przywykłam, ale od czasu do czasu zdarzają się skoki adrenaliny, gdy po godzinie bez zapisu rzuca się na drużynę 5-6 olbrzymów etc. Dla mnie to plus :]

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2966
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » wt 16 sty, 2007 12:57

Ivy pisze:Żmudne i mało satysfakcjonujące, bo nagroda za cały ten wysiłek jest raczej marna.
Ba, i tak się o to starałem, ale w jakimś momencie umknął mi ułamek procenta i było trzeba drugi raz przechodzić, ale jakoś nie żałowałem, starczyła sama satysfakcja za przejście i dodatkowa scenka. FF jestem w stanie wiele wybaczyć :wink:
Ivy pisze:Ja używałam też kilku innych, angielskojęzycznych poradników i do tego jeszcze notatki z % żeby nic się nie pochrzaniło. Mimo wszystko łatwo było coś pominąć- IMO jeden poradnik to mało, bo zawsze można błędnie odczytać jakiś fragment i samemu sobie zaszkodzić.
Jeszcze do tego używałem poradnika z PSX Extreme, też kompetentny, ale można łatwo się pomylić, bo pisany jednolitym tekstem, bez wyróżnienia, jakie jest na Krypcie. I chyba X-2 to jedyny Final, do którego używałem poradnika za pierwszym przejściem, a nawet dwóch. Procenciki jedne...
Ivy pisze:Pod względem trudności nie jest jednak wybitnie. No. ewentualnie Via Infinito na końcowych piętrach potrafiło sprawiać nieco problemów.
Wszedłem tam z odpowiednimi klasami wyszkolonymi już na maks i Lv. 99 - nie było większych problemów nawet za pierwszym razem, jedyne co wnerwiało, to Mega Tonberry. A sam Trema nie był też tak wredny jak się zapowiadał.
Ivy pisze:FF X i X-2 ze swoim break damage limit tylko wpłynęło na większą ilość HP u wrogów, ale przejście głównego wątku nie wymaga jakiegoś szczególnego wysiłku.
I to jest nieco drażniące, bo gdyby nie pojawił się w grze Break Damage Limit, a pozostawiono taką ilość HP u bossów z Monster Areny i Dark Aeon'om, to dopiero wtedy stanowiliby jakiekolwiek wyzwanie, a tak szło szybko i sprawnie. Zwyczajnie dano im dużo HP, ale i gracze dostali dostosowane do tego bronie - co w sumie było tym samym co walka ze silnym, ale nie przegiętym bossem bez Limit Break.
Ivy pisze:w FF7 trudno było w ogóle zginąć, nie licząc weaponów na niższych levelach, W FF8 bałam sie tylko napotykać Malboro
Możesz się śmiać - kiedy grałem pierwszy raz w VII (w mordę, wiek temu, na dodatek pierwsza moja gra na konsolę), ginąłem na pierwszym bossie w Mako Reaktor XD Nie lepiej było w VIII, za którą zabrałem się natychmiast po VII, a tam boss'owie są silniejsi - miałem małe problemy :lol: Dopiero Legend Of Dragoon i Star Ocean nauczyły mnie, co znaczy trudny (w miarę) jRPG i jak w to grać...
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
Syriusz15
Kupo!
Kupo!
Posty: 109
Rejestracja: wt 03 paź, 2006 16:38
Lokalizacja: Żyrardów

Post autor: Syriusz15 » wt 16 sty, 2007 21:35

Uważam , że najtrudniejszą rzeczą (przynajmniej dla mnie ) jest zdobycie niektórych Celestial Weapons (patrz Tidus , który po prostu mnie dobija na tym żółtym kuraku) :) . FFX-2 przegięcie z procentami . Na FFXII czekam z niecierpliwością na polską premierę :)
Nigdy nie ufaj dziewicy w kaloszach :D
Nie wiem co ma w sobie final fantasy , ale zakochałem się w tej grze.

Awatar użytkownika
IzzY
Cactuar
Cactuar
Posty: 450
Rejestracja: pt 20 sty, 2006 21:25
Lokalizacja: Łódź Temple

Post autor: IzzY » wt 16 sty, 2007 21:47

Ivy pisze:No. ewentualnie Via Infinito na końcowych piętrach potrafiło sprawiać nieco problemów.
Tak, tylko główny problem z tym polega na tym że tu wszystko zależy od szczęścia, czy gunner z cat-nipem dożyje trigger happy... A przegięte jest to że bez cat-nipa opiero jest hardkor.... A dla porównania część "zwykła" dojście do Final Bossa i on sam nie sprawia żadnych trudności bez C-N... No cóż... to jest po prostu śmieszne, identyczne jest właśnie z FF X... Tylko że tutaj mamy ciosy po 99 999 dmg i też pwnujemy końcowych bossów, i wychodzi na to że poziom "kończy się" na Yunalesce...

Może nie powinienem, ale pozwole sobie na malutki ot:
Gveir pisze:i dodatkowa scenka
czy to jest ta scenka gdzie

Kod: Zaznacz cały

tidus wraca i spotykają się z Yuną przed Besaid
? Bo jeśli tak to gra na 100% nie ma ŻADNEGO sensu....

No a wracając do tematu, tym razem od ff xii. Trudno powiedzieć czy to jest aż tak trudne, chyba przydaje się porównanie tu do starych fajnali: szeregowcy potrafią być irytujący, jak napadnie cię całą masa to robi się gorąco, ale za to bossowie są banalni... wystarczy atakować, protect, haste, bravery... A i bez sensu zrobili tych Mega Bossów takich jak Yazmat... Wcale nie są trudni tylko walka trwa nawet do paru godzin, ale jego można stopniowo zabijać....
You are not dreaming. You ARE a dream...
Stan FF X NSG - po Yunalesce
Marks - 28% przepisane
Espery - 70% przepisane
...
Czekamy na Reunion

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2966
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » wt 16 sty, 2007 22:59

Kod: Zaznacz cały

Nie chodzi o FMV kiedy się spotykają kiedy Tidus wraca z zaświatów, ale o scenkę na silniku gry kiedy sobie rozmawiają przy zachodzie słońca. Fakt, to naprawdę niewiele, ale zawsze coś. Jak dla mnie było całkiem niezłe :wink: 
IzzY pisze:A i bez sensu zrobili tych Mega Bossów takich jak Yazmat... Wcale nie są trudni tylko walka trwa nawet do paru godzin, ale jego można stopniowo zabijać....
'Bossów'? Liczba mnoga? Więcej tam takich jest? To całkiem fajnie, zawsze coś dodatkowego do zamordowania...
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
IzzY
Cactuar
Cactuar
Posty: 450
Rejestracja: pt 20 sty, 2006 21:25
Lokalizacja: Łódź Temple

Post autor: IzzY » śr 17 sty, 2007 07:20

Gveir pisze:'Bossów'? Liczba mnoga?
Dokładnie to jest tak:
Hell Wyrm, 8kk Hp, można na raty, ogólny czas około pół godziny
Yazmat, 50kk Hp, można na raty, ogólny czas z 2h 30 minut bez reverse, z r może dojść do kilku godzin.
Omega Mk XII, ??kk Hp, nie można na raty, ogólny czas nie znany :D
I w tej kolejności się ich rozwala
You are not dreaming. You ARE a dream...
Stan FF X NSG - po Yunalesce
Marks - 28% przepisane
Espery - 70% przepisane
...
Czekamy na Reunion

Awatar użytkownika
Jaco
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1518
Rejestracja: pt 26 lis, 2004 13:56
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Jaco » pt 19 sty, 2007 21:47

FFIII skończone... z użyciem quick save/load, bo bez tego bym chyba oszalał T__T (ale używane tylko poza walkami). Współczuje tym, którzy musieli grać w tą cześć jeszcze na NESie (albo i na emu, bez quick save/load) _^_ Toż to istny hardkor! W sumie chodzi głównie o ostatni dungeon... a w sumie ostatnich 5 bossów. Pokonałem ich na.... coś koło 50 lvlu, ale do każdego z bossów podchodziłem co najmniej z 3 razy. No a Dark Cloud to już inna bajka. Ale na niego znalazłem sposób, którym w sumie mogłem też pokonać pozostałych: job: Dragoon, bronie: Holy i Blood. No i skaczemy :] Za piątym podejsciem się udało XD (czasami churka była szybsza od mojego skoku ><). Ciekawe jak bardzo poziom trudnosci zmalał w wersji na DSa...

Jeżeli chodzi o podrzędne potworki w FFIII to pod sam koniec już praktycznie nie było rzadnych z nimi problemów. 2 Ninja, każdy zadawał jakieś 2k dmg, + Summoner (Sage). Za to faktycznie w Cave of Darkness się ładnie namęczyłem. Abe w sumie wsomniał, że te potworki tam trza katanami bić, ale wtedy jakoś nie zwróciłem na to uwagi i sam musiałem do tego dojść _^_

Tym sposobem skończyłem już wszystkie 'normalne' cześci FF :] A FFXII pewnie kupię dopiero na wakację ;)

Awatar użytkownika
Ababeb
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1244
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005 15:12
Lokalizacja: Czwórmiasto

Post autor: Ababeb » pt 19 sty, 2007 21:57

Jaco pisze:W sumie chodzi głównie o ostatni dungeon...
Może mi ktoś wytłumaczyć, jak ci

Kod: Zaznacz cały

Wojownicy Mroku żyli w tym Dark Worldzie bez sklepów, INNów i potionów? _^_
Jaco pisze:Dragoon, bronie: Holy i Blood. No i skaczemy :]
Ja wykorzystałem sposób wyczytany w jakiejś solucji - wszyscy na Sage'ów, w pierwszej turze Bahamut, potem każdy rzuca Cure4 na siebie samego, znowu Bah i tak w kółko. Szkoda że nie można zapętlić komend. :P
Jaco pisze:Za to faktycznie w Cave of Darkness się ładnie namęczyłem. Abe w sumie wsomniał, że te potworki tam trza katanami bić, ale wtedy jakoś nie zwróciłem na to uwagi i sam musiałem do tego dojść _^_
Następnym razem słuchać Abe'a. ;P
Jaco pisze:2 Ninja, każdy zadawał jakieś 2k dmg, + Summoner (Sage)
Wcześniej wspomniana przeze mnie drużyna co prawda radziła sobie z bossami, ale jak na ironię strach mnie ogarniał, gdy nagle kończyło się MP poziomu 7 czy 6 i Leviathan oraz Odin odmawiali współpracy...
The Schrödinger's cat paradox outlines a situation in which a cat in a box must be considered, for all intents and purposes, simultaneously alive and dead. Schrödinger created this paradox as a justification for killing cats

Sogetsu
Malboro
Malboro
Posty: 1050
Rejestracja: sob 18 lut, 2006 00:19

Post autor: Sogetsu » sob 20 sty, 2007 00:11

Jaco pisze:FFIII skończone... z użyciem quick save/load
nie przyznawał byś się ;) ja się nie przyznawałem, dopóki nie skoczyłem tej części bez oszustw. nie jest taka trudna, z wyjątkiem ostatnich kilku lokacji, ale wystarczy trochę popodnosić poziomy i można śmiało iść. a Dark Cloud można na 55 lv spokojnie rozwalić. kupujesz w chusteczkę shurikenów i idziesz na bossa, od czasu do czasu rzucisz Cure 4 i po kłopocie.
Jaco pisze:Ciekawe jak bardzo poziom trudnosci zmalał w wersji na DSa...
mam nadzieję, że w ogóle.

Awatar użytkownika
Jaco
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1518
Rejestracja: pt 26 lis, 2004 13:56
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Jaco » sob 20 sty, 2007 00:25

Sogetsu pisze:nie jest taka trudna, z wyjątkiem ostatnich kilku lokacji, ale wystarczy trochę popodnosić poziomy i można śmiało iść.
Ale szlag by mnie trafił, gdybym ginął przy którymś z ostatnich bossów musiał przechodzić cały dungeon od początku _^_
Sogetsu pisze:od czasu do czasu rzucisz Cure 4 i po kłopocie.
No nie wiem... mi to dodawało jakieś 500 HP na osobę (rzucając na całą ekipę), a atak Dark Clouda mi zabierał średnio jakieś 1500 HP. Ale z metodą na Dragoona bym sobie jakoś dał radę ;)

Nic to... FFIII chciałem w sumie tylko zaliczyć dla zasady, by móc potem ewentualnie porównać wersję NESowską do tej z DSa.
Sogetsu pisze:mam nadzieję, że w ogóle.
Nie łudź się ;] To co SE robi z Finalami na GBA woła o pomstę do nieba! Ja bym nie miał nic przeciwko zostawieniu takiego poziomu truności, ale tylko pod waunkiem, że będzie więcej savów, szczególnie przed bossami.
Ostatnio zmieniony sob 20 sty, 2007 00:26 przez Jaco, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2966
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » sob 20 sty, 2007 00:26

Sogetsu pisze:mam nadzieję, że w ogóle.
Zmalał tak minimalnie, że nawet się tego nie zauważa, miałem okazję chwilę pograć (to się nazywa szczęście :) ). I został stary, hardcore'owy system i taki sam poziom trudności. Brawa dla SE, nowi gracze zobaczą jak to kiedyś było :wink:
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Sogetsu
Malboro
Malboro
Posty: 1050
Rejestracja: sob 18 lut, 2006 00:19

Post autor: Sogetsu » sob 20 sty, 2007 00:38

Jaco pisze:Ale szlag by mnie trafił, gdybym ginął przy którymś z ostatnich bossów musiał przechodzić cały dungeon od początku _^_
ech ta dzisiejsza młodzież XD ja musiałem parę razy przejść całość i nic mi się nie stało. kiedyś JRPG uczyły pokory, nie to co teraz. chociaż...
Gveir pisze:Zmalał tak minimalnie, że nawet się tego nie zauważa
no i gites. ciekawe tylko, czy nie przyszło im przypadkiem do głowy powstawiać gdzieś tam save'ów pod koniec gry.

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2966
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » sob 20 sty, 2007 00:58

Sogetsu pisze:kiedyś JRPG uczyły pokory, nie to co teraz. chociaż...
Jeszcze nie tak dawno temu to było. Chociażby Star Ocean The Second Story, to była jazda...
Sogetsu pisze:no i gites. ciekawe tylko, czy nie przyszło im przypadkiem do głowy powstawiać gdzieś tam save'ów pod koniec gry.
Nie wiem, ale liczba save'ów wydawała się nie powiększona, z resztą grałem chwileczkę, ale walki są praktycznie równie wredne co poprzednio. Raczej nie sknocili. Za to grafika niezła.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

UNOisMAD

Post autor: UNOisMAD » pt 30 mar, 2007 20:07

Finale mają to do siebie...że one są proste jak budowa cepa (oczywiście mi chodzi o samą podstawe bez dodatkowych zadań) . Zabawa dopiero się zaczyna przy dodatkowych zadaniach gdzie niektore aby samemu je znaleść wymagają dużego szczęscia .Dla przykladu skladanie najlepszych broni dla postaci z FF X , z solucją bylo to ciężkie to co dopiero bez albo zadanie ze skrzynkami w Omega Ruins (to akurat bylo latwo znaleść ale trudniej przejść). Ale jestem przekonanie ze Finale to proste gry.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie Final Fantasy”