Ranking trudności

Tutaj piszemy o rzeczach ogólnie związanych z Final Fantasy.

Moderator: Moderatorzy

Najtrudniejszy Final...

FF 1-4
55
32%
FF 5
7
4%
FF 6
2
1%
FF 7
30
18%
FF 8
23
14%
FF 9
7
4%
FF 10
20
12%
FF 10-2
10
6%
FF T
16
9%
 
Liczba głosów: 170

Awatar użytkownika
squall_black
Kupo!
Kupo!
Posty: 155
Rejestracja: wt 25 lis, 2008 21:02
Lokalizacja: Centrum Wszechkosmobytu

Post autor: squall_black » ndz 21 cze, 2009 20:15

Koola1992 pisze:Osemka byla duzo latwiejsza(z kilkoma wyjatkami)
Ósemka była bardzo prosta. Wyjątkiem była omega, gdzie jeden Terra Break bez komendy defend lub użytego Hero/Holy-War Trial cała ekipa leciała na raz.

Z FFów dostępnych na PSX tylko IX trzymała poziom.
Chaotic by design.

Awatar użytkownika
Sephiria
Administrator
Administrator
Posty: 2569
Rejestracja: sob 13 wrz, 2003 14:20
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Sephiria » śr 24 cze, 2009 22:22

squall_black pisze: Z FFów dostępnych na PSX tylko IX trzymała poziom.
Nie do końca się zgodzę - faktycznie tylko kilku bossów w grze było trudnych, reszta to prościzna z Ozmą na czele. Jedyny trudny pojedynek jaki w IX sobie przypominam to Gizamaluke, Valia Pira tylko z aktywnymi Bloodstones, Nova Dragon tylko gdy zależało na Grand Armour i Tiamat smarkający glutami, usuwającymi członków drużyny z pola walki. reszta beznadziejnie prosta. W ósemce większość bossów jest łatwa ale i znajdą się wyjątki: Adel, Edea, Odin (jak się ktoś zagapi z czasem), Red Giant (zależnie od odblokowanych komend), Ultima Weapon (za speeda i agresywność), Omega Weapon (per se).
"Mój świat się składa ze mnie,
Bo żyję tutaj sam
To moje przeznaczenie
Tu tylko ja i tylko ja"
(IRA - Wyspa ego)

Awatar użytkownika
mroczna sarna
Cactuar
Cactuar
Posty: 212
Rejestracja: ndz 31 maja, 2009 23:50

Post autor: mroczna sarna » śr 24 cze, 2009 22:42

Sephi, co do trudności w FFIX, zapomniałaś o takich owieczkach (yan się prawdopodobnie zwały),które jak na losowych przeciwników wypadają całkiem przyzwoicie - jeżeli ktoś nie był przygotowany,mógł się na nich nieźle przejechać ;-) Co do bossów,to faktycznie śmieszni byli.Owce z dziewiątki zapadły mi w pamięć najbardziej,bo chyba nie było bardziej upierdliwych przeciwników w Finalach nowej generacji.

Yakuza 0 (PS4)
, World of Final Fantasy (PS4), Tales of Berseria (PC)&(PS4)

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2962
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » czw 25 cze, 2009 09:59

Sephi, ale weź też pod uwagę, że zwykłych wrogów w IX trzeba było dosyć długo naparzać, żeby padli. Nawet nie tyle skutkiem dużej ilości HP, co relatywnie małych obrażeń zadawanych przez drużynę i Trance, który do pewnego momenty gry nie dość że za silny nie był, to jeszcze ładował się długo. Do tego dosyć spory czas potrzebny do pakowania postaci - i wychodzi całkiem trudna gra, jak na standardy FF ery CD. W VIII był z 10 razy prościej się dopakować na tyle, żeby wspomniani przez Cię bossowie nie byli większym problemem. Za to w IX można się było znacznie bardziej naciąć z zaskoczenia na co niektórych - bo zaskakiwali potęgą jak na dany fragment gry.
mroczna sarna pisze:yan się prawdopodobnie zwały
Potrafiły doprowadzić do szału, jeżeli nie podchodziło się do nich w odpowiedni sposób. Wredność rzędu Malboro i Ruby Dragon z VIII.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
AUDION
Cactuar
Cactuar
Posty: 324
Rejestracja: czw 20 wrz, 2007 14:14
Lokalizacja: MALBORK

Post autor: AUDION » czw 25 cze, 2009 11:04

W ff VIII byle dopchać się do Draina, wtedy gra jest łatwiejsza niż ff X-2, a jedyne na co trzeba uważać to undead monster. Nawet niektórzy bossowie są ne ten czar częściowo podatni. Nie rozumiem trudności Adel, przecież to był pryszcz, którego Red Dragon zjadał na śniadanie. Na Red Gianta tak jak na większość twardszych przeciwników rzucam meltdown i mięknie jak masło bez lodówki (animacja demi za długa mi była)
W dziewiątce natomiast dobijały mnie statusy, jakoś dużo ich było i tak jak pisał Gveir, zwykłe popierdółki potrafiły pogmatwać nam plany, znacząco wydłużając walkę. Pamiętam wszedłem po drabinie, bodaj w Gizamaluke's Grotto, gdzie napotkałem smoczka i jakiesz było moje zdziwienie, kiedy po jednym strzale pojawił się The End (ot brak ochrony przed błyskawicami). Jedynie Mega bossowie byli średnio potężni, ale ogólna trudność wysoka.
Brakujące ogniwo pomiędzy zwierzętami, a ludźmi, to właśnie my.

Awatar użytkownika
Sephiria
Administrator
Administrator
Posty: 2569
Rejestracja: sob 13 wrz, 2003 14:20
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Sephiria » czw 25 cze, 2009 15:02

Gveir pisze:Potrafiły doprowadzić do szału, jeżeli nie podchodziło się do nich w odpowiedni sposób. Wredność rzędu Malboro i Ruby Dragon z VIII.
E tam Yany - Ultima Sword -SoulBlade (Sleep), Zantetsuken, Iai Strike, Countdown, Soublade i pozamiatane.
"Mój świat się składa ze mnie,
Bo żyję tutaj sam
To moje przeznaczenie
Tu tylko ja i tylko ja"
(IRA - Wyspa ego)

Awatar użytkownika
uQuad
Kupo!
Kupo!
Posty: 114
Rejestracja: pt 04 sty, 2008 00:19

Post autor: uQuad » sob 04 lip, 2009 17:48

Zdecydowanie FFX, przechodzac gre 'normalnie' ciezko jest wygrywac z bossami. Z Evrea trza sie nameczyc, do Seymora na Gagazet bez naladowanych summonow overdrivami nie ma co podchodzic, a i Spectral keeper swoim healem moz wkurzyc. O pokonaniu Sina na statku mozna zapomniec bez porzadnego przypakowania.

Podkreslam 'przechodzac normalnie' a nie tluc sie z potworkami zdecydowanie ponad koniecznosc. Cala trudnosc rpgow polega przeciez na odpowiednim przypakwoaniu. :P

Kaimi
Kupo!
Kupo!
Posty: 14
Rejestracja: sob 11 lip, 2009 17:27
Lokalizacja: Polska

Post autor: Kaimi » sob 11 lip, 2009 17:40

Dla mnie najtrudniejsze bylo Final Fantasy X-2 - pierwsze przejscie zajelo mi okolo 120-123 godziny, gdyz nie wiedzialem wtedy nic o Final Fantasy, a szczegolnie systemem bitewnym z tej czesci. To bylo moje pierwsze Final Fantasy. Teraz mi to idzie lepiej.

Awatar użytkownika
AUDION
Cactuar
Cactuar
Posty: 324
Rejestracja: czw 20 wrz, 2007 14:14
Lokalizacja: MALBORK

Post autor: AUDION » pn 13 lip, 2009 12:20

Kaimi pisze:Dla mnie najtrudniejsze bylo Final Fantasy X-2
Toć to najłatwiejszy FF w historii. Nie licząc Via Infinito i bodaj jednego, czy dwóch bosów, wystarczy chodzić i naciskać "x".
Kaimi pisze:przejscie zajelo mi okolo 120-123 godziny
Nizła kara dla dziecka. Jak będziesz niegrzeczny to będziesz musiał grać tyle casu w FFX-2, bo ja bym nie zdzierżył :) .
Brakujące ogniwo pomiędzy zwierzętami, a ludźmi, to właśnie my.

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2962
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » ndz 19 lip, 2009 18:13

Sephiria pisze:E tam Yany - Ultima Sword -SoulBlade (Sleep), Zantetsuken, Iai Strike, Countdown, Soublade i pozamiatane.
Ba, ale nie od razu było to takie oczywiste ;]
uQuad pisze:Zdecydowanie FFX, przechodzac gre 'normalnie' ciezko jest wygrywac z bossami. Z Evrea trza sie nameczyc, do Seymora na Gagazet bez naladowanych summonow overdrivami nie ma co podchodzic, a i Spectral keeper swoim healem moz wkurzyc. O pokonaniu Sina na statku mozna zapomniec bez porzadnego przypakowania.
Mam wrażenie, że trudność X to sprawa diabelnie osobnicza. Jednemu trudniej, drugiemu bardzo łatwo. Nie powiem, przy pierwszym przejściu zginąłem przy pierwszej walce z każdym bossem jakiego wspomniałeś, ale mimo wszystko - drugie ich rozwaliło, bez jakichś wyszukanych strategii. Nie pakowałem postaci sensu stricto, szedłem bez zatrzymywania przed siebie. System sztywnych tur jednak dawał na tyle duże możliwości kombinacji sam z siebie, że dopiero najwredniejsi z wrednych stanowili problem. IMO zdecydowanie najłatwiejszy FF.
AUDION pisze:Toć to najłatwiejszy FF w historii. Nie licząc Via Infinito i bodaj jednego, czy dwóch bosów, wystarczy chodzić i naciskać "x".
A widzisz, po bezpośrednim przeskoku ze statycznej X miałem mały zgryz przez pierwsze 5 godzin z szybkością gry XD
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
Mariusz
Kupo!
Kupo!
Posty: 16
Rejestracja: pt 17 lip, 2009 10:50
Lokalizacja: Kamień

Post autor: Mariusz » pn 20 lip, 2009 05:31

Ja osobiście nie miałem problemów,z żadną częściom ff w jakom grałem.
:twisted:
Ci którzy tu wchodźcie porzucicie wszelką nadzieje.....Piekło Dantego
U kończyłem FF I FF II FF IV FF V FF VI FF VII FF VIII FF IX FF X FF X2 FF XII (FF T)( FF DOC)
:)

Awatar użytkownika
duci9
Kupo!
Kupo!
Posty: 15
Rejestracja: ndz 03 paź, 2010 21:00
Lokalizacja: Rocket Town

Post autor: duci9 » ndz 03 paź, 2010 21:44

bossowie w ff8 to istne piekło

Awatar użytkownika
Raven
Redaktorzy
Redaktorzy
Posty: 1411
Rejestracja: czw 20 lip, 2006 11:24
Lokalizacja: W.M. Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Raven » pn 04 paź, 2010 09:47

No chyba nie. Pozasysasz trochę czarów od randomów i rżniesz wszystkich jak psy.
Słuchaj więc nas chociażby szła cenzorów horda
Razem zbudujemy punkowego megazorda
Rebel forevor, transformatą napieprzamy
Niech soczyste ŁO K***A obija się o ściany

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie Final Fantasy”