Śmieszne, głupie, nudne i wszystkie inne momenty w FF

Tutaj piszemy o rzeczach ogólnie związanych z Final Fantasy.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Lenneth
Moderator
Moderator
Posty: 2189
Rejestracja: sob 30 paź, 2004 11:53
Lokalizacja: W-wa

Post autor: Lenneth » wt 23 lut, 2010 22:04

Ababeb pisze:Nie grałem w FFX, więc nie mogę się wypowiedzieć, ale ogółem w fikcji można motyw ocalenia przez zniszczenie uzasadnić próżnością.
Teoretycznie każdy motyw "sam/a wiem, co dla was/ciebie jest najlepsze, więc zadecyduję o waszym/twoim losie" możesz sobie uzasadnić 'próżnością', choć osobiście nazwałabym to nieco inaczej.

Fakt, Seymour miał kompleks Mesjasza. Nie uważał jednak ludzi za 'zepsutych' (ok, może uważał, w końcu miał przez nich 'ciekawe' życiowe doświadczenia), w każdym razie nigdy nie twierdził, że kieruje nim chęć zemsty, pragnienie wymazania 'grzesznej' ludzkości, etc. (A jak wiemy, złoczyńcy w jRPG omawiają swoje motywy dość otwarcie, bez kręcenia - szczególnie tuż przed ostateczną bitwą albo po jej przegraniu. ;) )
Wyglądało na to, że naprawę wierzy w to, że ludzie będą szczęśliwsi w zaświatach, wiecznym niebycie or sth, niż na świecie, w którym niepodzielnie rządzi Sin, gdzie ciągle muszą bać się śmierci i patrzeć na ciepienie najbliższych.
Nie planował ponownego zaludniania Spiry i rządzenia 'zreformowanym' światem. Władza, którą cieszył się już za życia, była dla niego tylko środkiem do wyższego celu, a.k.a. 'uratowania' ludzkości przed cierpieniem.
qfas pisze:Kefka te chciał zniszczyć świat, a jego szajba nie miała żadnego podłoża w scenariuszu - szaleństwo miał wpisane od razu w scenariusz
A nie było tam czasem drobnej wzmianki o skutkach ubocznych jakiegoś eksperymentu, do którego zresztą sam się zgłosił?
Geralt z Rivii pisze:I tak bardziej pasuje "I love you"
No błagam. Zbuntowany nastolatek do ojca-alkoholika, który (choć zamiarów złych nie miał) spaprał mu dzieciństwo: "I love youuuu!"
Tja. Oczywiście. Normalnie lepszy kicz niż 1001 odcinek 'M jak Miłość'.

Może kiedyś nieco dojrzejesz intelektualnie i emocjonalnie (FYI, piszę to bez ironii ani zaczepki) i zrozumiesz to, co Sephiria z trudem usiłowała przekazać Ci słowami. Tidus, mówiąc "I hate you", ma tak naprawdę do wyrażenia multum słów i emocji, których po prostu już nie zdąży/ nie umie przekazać ojcu. Kocha i nienawidzi go zarazem.
Tych słów nie można traktować dosłownie, jak suchego stwierdzenia, tak samo jak nie potraktowałbyś dołownie "Kocham cię!" z ust koleżanki, gdyby to 'kocham' zostało wypowiedziane z szyderczym grymasem. Odczytałbyś to jako ironię. A teraz zinterpretuj sobie łzy Tidusa. Podpowiedź: tu akurat nie o ironię chodzi.
Geralt z Rivii pisze:WTF? On chce ocalić Spirę przed zniszczeniem, poprzez zniszczenie jej? Widać pod tą "rzeźbą" na głowie nie ma nic. To chyba najgorszy i najbardziej bezmyślny plan badassa. Dlatego nie lubię Seymoura - nie myśli.
A Ty nie czytasz dialogów w grze ze zrozumieniem - gdzie i kiedy Seymour mówi o ocaleniu Spiry przed zniszczeniem?
Przejrzyj sobie powyższe posty i zastanów się raz jeszcze, kto ma więcej pod kopułą - Ty czy scenarzyści ze SE, którzy konstruowali postać Seymoura.

EDIT:
Nem pisze:awww nieletni Seymourek
*patrzy z nostalgią na fanarta z nieletnim Seymourem wiszącego na szafie* Aaaaaawww! ^^
XDD
Ostatnio zmieniony wt 23 lut, 2010 22:35 przez Lenneth, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Ababeb
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1244
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005 15:12
Lokalizacja: Czwórmiasto

Post autor: Ababeb » wt 23 lut, 2010 22:20

Lenneth pisze:
Ababeb pisze:Nie grałem w FFX, więc nie mogę się wypowiedzieć, ale ogółem w fikcji można motyw ocalenia przez zniszczenie uzasadnić próżnością.
Teoretycznie każdy motyw "sam/a wiem, co dla was/ciebie jest najlepsze, więc zadecyduję o waszym/twoim losie" możesz sobie uzasadnić 'próżnością', choć osobiście nazwałabym to nieco inaczej.
W sumie prawda, jak teraz pomyślę, rzeczywiście można by to nazwać inaczej, (np. jeśli "zbawiciel" nie widzi w tym własnej chwały) ale nie mam pewności jak. Nadopiekuńczość? :lol:
The Schrödinger's cat paradox outlines a situation in which a cat in a box must be considered, for all intents and purposes, simultaneously alive and dead. Schrödinger created this paradox as a justification for killing cats

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » wt 23 lut, 2010 22:46

Tak a'propos czytania ze zrozumieniem.
Wkurza mnie, ze w wersji anglojęzycznej Yuna mówi na koniec do Tidusa "I love you", zamiast powiedzieć to, co w japońskiej wersji, czyli "dziekuję". Rożnica kolosalna, jakby nie było. No i kiczowatość sceny automatycznie maleje w wersji oryginalnej.

Lenn, wspomnij na swój kierunek studiów i pomyśl o dojrzałości emocjonalnej 15letnich chłopców. Bez urazy dla nikogo, ale jeszcze imo wiele lat upłynie nim, Geraldziku, zrozumiesz wszelkie ukryte głębie i znaczenia ukryte miedzy słowami lub w milczeniu.

Relacja Tidus/Jecht jest całkiem przyzwoicie pomyślana i nie jest tak banalna, jak się może zdawać. Poza tym Tidus w trakcie gry zmienia swe poglądy i przy okazji odkrywa, że sam był niejednokrotnie niesprawiedliwy w swych osądach ojca - jak, np. matka Tidusa chciała pobyć sam-na-sam z Jechtem, ale ten jej kazał iść do syna, bo się biedaczek inaczej popłacze. ilu ojców nie potrafi okazywać uczuć, zwłaszcza synom? Mogę rzucić masa przykładów. nawet w komedii romantycznej coś takiego ostatnio widziałam. Samo życie. Co innego być zbuntowanym nastolatkiem twardo trzymającym się opcji "ojciec był zły i już", który dojrzewa do zrozumienia ojca i przy okazji sam ulega swoistej transformacji. wybacza, rozumie, okazuje miłość - na swój sposób. Podstawowa zasada każdej historii - bohater musi ulec jakiejś przemianie.
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

Awatar użytkownika
qfas
Cactuar
Cactuar
Posty: 212
Rejestracja: czw 07 maja, 2009 08:15

Post autor: qfas » wt 23 lut, 2010 23:08

Lenneth pisze:
qfas pisze:Kefka te chciał zniszczyć świat, a jego szajba nie miała żadnego podłoża w scenariuszu - szaleństwo miał wpisane od razu w scenariusz
A nie było tam czasem drobnej wzmianki o skutkach ubocznych jakiegoś eksperymentu, do którego zresztą sam się zgłosił?
Nie pamiętam, żeby taki motyw tam si przewinął, ale zapewne wina to mojej pamięci, dziurawej niczym skarpetki.
Go Go Yubari pisze:Relacja Tidus/Jecht jest całkiem przyzwoicie pomyślana i nie jest tak banalna, jak się może zdawać.
Popieram. Na pewno lepiej rozpisana niż wątek uczucia pomiędzy Yuną a Tidusem. Wspominasz o scenie z przeszłości, kiedy to Jecht wysyła żonę do ich "crybaby' - ja zaś będę najlepiej pamiętał scenę po próbie unicestwienia Sina za pomocą technologii Al-Bhed, kiedy to Tidus rzuca się - w sumie nie posiadający najmniejszego sensu - pościg za Sinem/Jechtem, przez co wyraża swoją wściekłość na ojca, a przy tym swoją własną bezsilność w stosunku do swoich uczuć do niego. Szuka po prostu ujścia dla swoich emocji - bardzo to ludzkie, naprawdę dobra scena, jedna z lepszych w całej dziesiątce.

A krzyczenie "I hate you!" do umierającego ojca, jest zdecydowanie o wiele lepsze, niż gdyby na przykład cały ten wątek miał skończyć jakimś płytkim "Iforgive yoou" czy czymś w tym stylu.
Teksty w podpisach zazwyczaj trącą sztampą.

Awatar użytkownika
Ababeb
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1244
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005 15:12
Lokalizacja: Czwórmiasto

Post autor: Ababeb » wt 23 lut, 2010 23:20

qfas pisze:
Lenneth pisze:
qfas pisze:Kefka te chciał zniszczyć świat, a jego szajba nie miała żadnego podłoża w scenariuszu - szaleństwo miał wpisane od razu w scenariusz
A nie było tam czasem drobnej wzmianki o skutkach ubocznych jakiegoś eksperymentu, do którego zresztą sam się zgłosił?
Nie pamiętam, żeby taki motyw tam si przewinął, ale zapewne wina to mojej pamięci, dziurawej niczym skarpetki.
Wspomina o tym żołnierz w barze w Vector, ale dostanie się tam jest dosyć ryzykowne, więc można łatwo to przegapić, sam tam trafiłem dopiero gdy grałem drugi raz. Nie mam pewności, czy ktoś jeszcze o tym mówił, chyba Cid.
The Schrödinger's cat paradox outlines a situation in which a cat in a box must be considered, for all intents and purposes, simultaneously alive and dead. Schrödinger created this paradox as a justification for killing cats

Geralt z Rivii

Post autor: Geralt z Rivii » śr 24 lut, 2010 13:43

Ta, bo na pewno udałoby się mu kontrolować Sina. Jechtowi za bardzo to nie wyszło. A Kefka? No po klownie, który jest badassem nie można się spodziewać niczego innego niż taki bezsensowny plan.

Tanu
Kupo!
Kupo!
Posty: 4
Rejestracja: śr 24 gru, 2008 00:11

Post autor: Tanu » śr 24 lut, 2010 17:04

Plan Kefki bezsensowny? Od początku oszukiwał Gesthala, udając posłusznego podwładnego, aby w decydującym momencie zdradzić i samemu przejąć moc trzech Bogiń. Można mu co prawda zarzucić że zwyczajnie wykorzystywał plan Gesthala, ale nie można powiedzieć że takie postępowanie było bezsensowne... Po za tym to chyba jedyny villain w FF, któremu udało się zrealizować swoje zamiary..

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » śr 24 lut, 2010 17:23

UWAGA SPOILERY - jeśli nie graleś/aś w FFX i nie chcesz psuc sobie zabawy - NIE CZYTAJ.


Geralt z Rivii pisze:Ta, bo na pewno udałoby się mu kontrolować Sina.
Geraldzik, pogrążasz się coraz bardziej z każdym kolejnym postem. Naucz się mówić sobie - STOP.
On nie chciał kontrolować Sina. Sina "kontroluje" jedynie YuYevon. Seymour chciał być Sinem. Konkretna różnica.
Geralt z Rivii pisze:Jechtowi za bardzo to nie wyszło.
Jak można w ogóle nie zrozumieć fabuły gry? Spałeś na wszelkich dialogach?
Jecht NIE kontrolował Sina. Jecht był Sinem. Boże, widzisz i nie grzmisz. Summoner i bliska mu (jakkolwiek) osoba idą do Yunaleski (patrz: Braska + Jecht jego ochroniarz). Yunalesca zamienia osobę towarzyszącą (Jechta) w Aeona, który wraz z summonerem (Braska) idzie bić Sina. Final Aeon (Jecht) rozwala Sina, ale zostaje wchłonięty przez YuYevona i przemieniony w nowego Sina. Dlatego Jecht został Sinem. Dlatego przetransportował Tidusa z "Zanarkand" (bo Sin może to zrobić), dlatego mu pokazał przy Mushroom Rock Road, jakim jest potworem i dlaczego Tidus (i w sumie tylko on) może go zniszczyć.

Kontrola YuYevona nad Sinem zdaje mi się minimalna. Jecht musiał niszczyć i zabijać, ale robił to dość świadomie (jak na sytuację).

Nie pogrążaj się więcej Geraldziku. Przejdź tą grę jeszcze raz. ZE ZROZUMIENIEM.


Dop. Luci: Braska, nie Brasca (jakoś mnie to kole w oczy). Poza tym - zgoda.


PS: Geraldzik, jak FFX jest Twoim ulubionym Finalem, to... to po prostu smutne.
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 01:00 przez Go Go Yubari, łącznie zmieniany 2 razy.
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

Geralt z Rivii

Post autor: Geralt z Rivii » śr 24 lut, 2010 19:58

Nie spałem na dialogach i wiem jak działał "system", w którym Sin nigdy nie był pokonany przed wymyśleniem przez Yunę i spółkę nowego sposobu ominięcia wątku poświęcenia jednego z guardians summonera. I, że Jecht był Sinem, ale istnieje coś takiego jak samokontrola. To, że niszczył świadomie sprowadza go do listy badassów. Ale charakter miał dobry. W niektórych rzeczach mamy rację oboje, ale ty nie zrozumiałaś kilku moich słów.

PS: A dogryzki zachowaj dla siebie, jeśli łaska.

Awatar użytkownika
Ababeb
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1244
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005 15:12
Lokalizacja: Czwórmiasto

Post autor: Ababeb » śr 24 lut, 2010 20:03

Geralt z Rivii pisze:To, że niszczył świadomie sprowadza go do listy badassów.
O ile wiem, słówko "badass" w języku potocznym niekoniecznie oznacza "bycie złym" i często używa się go jako komplement. Jeśli używałeś go w takim znaczeniu... :P
[/OT]
The Schrödinger's cat paradox outlines a situation in which a cat in a box must be considered, for all intents and purposes, simultaneously alive and dead. Schrödinger created this paradox as a justification for killing cats

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » śr 24 lut, 2010 20:12

Geralt z Rivii pisze:samokontrola
Ty na serio nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

Wyobraź sobie, że jesteś wielkim monstrum sterowanym przez YuYevona i stworzonego do tego tylko, żeby swego twórcę chronić i niszczyć wszystko wokół. Co innego samokontrola, co innego niemożność panowania nad sobą. Przykład z życia: hipnoza, manipulacja. Jak napisałam wyżej - Jecht nie potrafił sprzeciwić się woli YuYevona działał więc na ile pozwalały mu możliwości. Nie rozumiesz tej gry i postaci, to nie obraza - to fakt.
Geralt z Rivii pisze:W niektórych rzeczach mamy rację oboje
Nie masz racji. Pogódź sie z tym.
Geralt z Rivii pisze:ale ty nie zrozumiałaś kilku moich słów.
Teraz pomyślmy: wina to mojej nieumiejętności rozumienia tekstu (nie, bo wiemy oboje, że lepiej pojmuję tą grę od Ciebie) czy Twojego przekazu. Tak! Masz rację! Piszesz bzdury, których nie potrafię pojąć.
Geralt z Rivii pisze:A dogryzki zachowaj dla siebie
Prawda w oczy kole, że nie rozumiesz swojej ulubionej gry?

Radze przełknąć krytykę i żyć dalej. Wszelkie prywaty będą usuwane jako OT.
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie Final Fantasy”